dłuższe wideo z gwiazdami tv jest za drogie, Interia obiektywna i coraz bardziej e-commerce’owa

Milczący Łańcuch Światła w Gdańsku
6 sierpnia 2017
Sympony No. 34 In D Minor: Presto Assai
7 sierpnia 2017
Pokaż wszystko

dłuższe wideo z gwiazdami tv jest za drogie, Interia obiektywna i coraz bardziej e-commerce’owa


Grupa Interia.pl jako jedyny z czterech największych wydawców portali horyzontalnych nie postawiła mocno na autorskie dłuższe produkcje wideo. Wirtualna Polska tworzy takie treści od dwóch lat, Grupa Onet-RAS Polska ofensywę zaczęła półtora roku temu, a Grupa Gazeta.pl – jesienią ub.r.

– Nie wydaje nam się, żeby dłuższe formy wideo ze znanymi twarzami, generujące wysokie koszty produkcji, miały wyższą oglądalność, a tym samy większe szanse na monetyzację niż formy krótkie, wywodzące się z internetu, a jednocześnie tańsze w produkcji – tłumaczy to Artur Potocki, prezes Grupy Interia.pl, w rozmowie z Wirtualnmedia.pl. – Nasz pomysł na wideo jest oparty raczej na krótkich formach, seriach tworzonych we współpracy z youtuberami. Ta koncepcja się sprawdziła, takie treści wideo przyciągają lojalnych użytkowników – dodaje.

Do Interii, inaczej niż w przypadku największym konkurentów, nie przylepiła się też w ostatnim okresie łatka stronniczości politycznej. – Jesteśmy postrzegani przez większość odbiorców – sami to sprawdzaliśmy w badaniach – jako obiektywne źródło informacji. Staramy się, żeby były u nas obecne różne strony sporów politycznych, pełne spektrum opinii. Nie dajemy argumentów, które pozwoliłyby jednoznacznie określić nas politycznie – tłumaczy Artur Potocki.

Rosnącym wciąż problemem dla wydawców internetowych jest blokowanie reklam przez część użytkowników. Właśnie pod egidą IAB Polska ruszyła kampania zachęcająca do wyłączania adblocków i podkreślająca, że dzięki reklamom treści są dostępne za darmo. Prezes Interii zapewnia, że w portalu reklamy blokuje mniejsza część użytkowników niż średnia dla całego rynku. – Nie chcemy zamykać dostępu do treści użytkownikom korzystającym z adblocków. Staramy się, żeby emitowane u nas formaty reklamowe były jak najmniej uciążliwe, żeby nie skłaniać internautów do instalowania adblocków – opisuje.

Jednocześnie dużą część wzrostu reklamy internetowej przypada na dwóch gigantów: Google (razem z YouTube’em) i Facebooka. – W perspektywie najbliższych kilku lat jest to pewnie trend trudny do zatrzymania i na pewno niekorzystny z punktu widzenia rozwoju rynku oraz jego konkurencyjności – komentuje Artur Potocki. Jego zdaniem portale społecznościowe mają jednak kilka przewag na platformami społecznościowymi. – Publikujemy treści sprawdzone, wiarygodne, to wokół nich są emitowane reklamy. To pozytywnie wyróżnia się na tle fake newsów na Facebooku czy braku kontroli nad publikacją ekstremalnych treści na YouTubie – wylicza.

W obecnej sytuacji na rynku reklamowym niektórzy wydawcy wchodzą w szybciej rosnący segment handlu internetowego. Grupa Interia.pl dwa lata temu kupiła serwisy z ofertami promocyjnymi Okazjum.pl i Promoceny.pl, a za pośrednictwem Grupy Bauer Media przejęła porównywarkę ubezpieczeniową Rankomat.pl i Grupę eBroker.

Wydawca zamierza dalej rozwijać się w segmencie e-commerce – zarówno poprzez własne projekty, jak i przejęcia. – Chcemy rozwijać się w kierunku, w którym jesteśmy mocno obecni z naszymi serwisami z treściami – czyli w szeroko rozumianym lifestylu. Atrakcyjnymi kategoriami są odzież, wystrój wnętrz i żywność – opisuje Artur Potocki


Z Arturem Potockim, prezesem Grupy Interia.pl, rozmawiamy m.in. o rozwoju firmy w zakresie wideo i e-commerce oraz sytuacji na rynku reklamy internetowej


W ostatnich miesiącach Grupa Interia.pl i sam portal Interia.pl notowały najmniejsze spadki odwiedzalności spośród głównych wydawców serwisów z treściami, a czasami nawet wzrosty. Jakie Pana zdaniem są tego przyczyny?

Na ostatnie miesiące powinniśmy patrzeć przez pryzmat sezonowości, ponieważ zawsze początek roku i miesiące zimowe to wyższa oglądalność niż późna wiosna i lato. Cieszy, że w naszym przypadku nawet te wskaźniki wyglądają pomyślnie, ale dla mnie najbardziej miarodajne są wyniki rok do roku, a tu dystansujemy konkurencję jeszcze bardziej.

Myślę, że przyczyniła się do tego mieszanka wielu czynników. Przez ostatnie dwa-trzy lata wykonaliśmy ogromną robotę na poziomie technologicznym: „przepisaliśmy” cały portal z poprzedniej technologii – gdzie oddzielnie były strony mobilne i desktopowe – na nowoczesną platformę. Ta platforma pozwoliła nam efektywniej pracować, bo obsługujemy teraz tylko jeden system, ale też wpłynęła na to, w jaki sposób nasze treści możemy dostarczać użytkownikom. Przemyśleliśmy poszczególne rozwiązania dużo lepiej pod kątem korzystania z nich na komputerach, smartfonach i tabletach.

Z drugiej strony, przy tworzeniu i selekcji treści bardziej wsłuchaliśmy się w to, czego oczekują nasi użytkownicy. Oczywiście truizmem jest to, że na bieżąco analizujemy, które treści konsumują się lepiej, a które słabiej. Ale na podstawie danych z dłuższego okresu wyciągnęliśmy konstruktywne wnioski na przyszłość. Patrząc na mapę polskiego internetu portalowego, postawiliśmy na kilka nisz, opartych na naszym trzonie programowym, jakim jest obiektywność. Bo w tych podstawowych kategoriach – typu informacje, sport czy biznes – mamy wystarczającą ofertę, ponadto nie jesteśmy w stanie istotnie jej poprawić bez bardzo dużych kosztów. Jesteśmy sporo mniejszą firmą niż nasi konkurenci, tacy jak Wirtualna Polska czy Grupa Onet, więc musimy efektywniej działać z tym, co mamy. Ważnym źródłem naszych sukcesów jest zaangażowany i fachowy zespół – niejednokrotnie musi się mierzyć z wyzwaniami, do których konkurencja angażuje znacznie większe zasoby.

Jakie są nisze tematyczne, na które postawiliście?

Jedną z nich jest prognoza pogody, w której pozyskaliśmy nowe źródła danych. Drugą – kulinaria, w której z racji bycia częścią Grupy Bauer Media mamy dostęp do profesjonalnych treści, a jednocześnie już od paru lat rozwijamy tzw. user generated content. Dzięki temu jesteśmy liderem w tej kategorii.

Następnie – szeroko rozumiany lifestyle, zwłaszcza treści poradnikowe, dlatego że treści bardziej premium nie osiągają tak dużego zasięgu i monetyzujemy je w inny sposób. Serwisy bardziej masowe, generujące duże zasięgi, to m.in. Tipy, Smaker, Deccoria z treściami od użytkowników oraz sporo serwisów, z których treści poradnikowe cieszą się dużą popularnością na Facebooku i stronie głównej portalu Interia.pl – na przykład Kobieta.interia.pl czy Mamdziecko.interia.pl.

Nie zachłysnęliśmy się też modą na tworzenie dłuższych autorskich treści wideo z udziałem gwiazd telewizyjnych, próbą przeniesienia tradycyjnej telewizji do internetu. Nasz pomysł na wideo jest oparty raczej na krótkich formach, seriach tworzonych we współpracy z youtuberami. Ta koncepcja się sprawdziła, takie treści wideo przyciągają lojalnych użytkowników.

Znaczenie ma również zdrowa stabilizacja w zespole. Nie przeprowadzaliśmy dużych rotacji czy fal zmian. Mamy zespół, który zna się na robocie i świetnie zna portal, przy odpowiedniej analizie i wyciąganiu słusznych wniosków łatwiej wprowadzać zmiany i realizować długoterminową strategię rozwoju portalu.

W przeciwieństwie do Onetu i WP nie zatrudniliście znanych dziennikarzy telewizyjnych, nie realizujecie wielu programów na żywo. Takie produkcje jeszcze się nie opłacają, jeśli nie emituje się ich także w telewizji, tak jak robią to Onet, WP i Agora?

Wyszliśmy z kilku założeń, które potwierdziły się w ciągu ostatniego roku. Głównym jest ekonomia – nie wydaje nam się, żeby dłuższe formy wideo ze znanymi twarzami, generujące wysokie koszty produkcji, miały wyższą oglądalność, a tym samy większe szanse na monetyzację niż formy krótkie, wywodzące się z internetu, a jednocześnie tańsze w produkcji.

Przy naszym zasięgu i ofercie treści w ramach naszej grupy kapitałowej – w odróżnieniu od chociażby Wirtualnej Polski nie mamy własnej stacji telewizyjnej – produkcja długiego wideo będzie nas kosztować tyle samo co WP, a kanał monetyzacji mamy tylko jeden.

Ponadto widzimy, że internauci niekoniecznie oczekują dłuższych form wideo. Można oczywiście wyjść z założenia, że tworzy się takie treści także dla celów wizerunkowych, ale jeśli nie spina się to biznesowo i nie odpowiada na potrzeby użytkowników, sam czynnik wizerunkowy nie wystarcza.

Zbyt duża liczba treści wrzucanych „na siłę”, bez względu na oczekiwania internautów sprawiłaby, że w dłuższym okresie moglibyśmy zniechęcić do nas część użytkowników.

Ale reklama wideo rośnie tak mocno, że chyba nie możecie sobie pozwolić na zaniedbanie tego segmentu od strony treści?

W ciągu ostatniego roku zwiększyliśmy na Interii liczbę streamów wideo czterokrotnie. Zrobiliśmy to w ramach naszej strategii, bez konieczności produkcji wielkich formatów. Obecnie mamy sześć stałych serii wideo realizowanych we współpracy z youtuberami, wybraliśmy je spośród kilkunastu formatów testowanych od jesieni zeszłego roku.

Ponadto w ramach współpracy z RMF FM na stronie głównej Interii transmitowane są w formie wideo codzienne wywiady Roberta Mazurka i Marcina Zaborskiego. Publikujemy też własne komentarze polityczne w formie wideo: z jednej strony Witolda Gadowskiego, a z drugiej – Piotra Szumlewicza.

Jedną z przyczyn wzrostu odwiedzalności Interii widzę właśnie w tym, że jesteśmy postrzegani przez większość odbiorców – sami to sprawdzaliśmy w badaniach – jako obiektywne źródło informacji. Staramy się, żeby były u nas obecne różne strony sporów politycznych, pełne spektrum opinii.

Od początku tego roku przygotowujemy też krótkie, jedno-dwuminutowe klipy wideo, głównie instruktażowe, m.in. przepisy kulinarne i różnego rodzaju porady. Te materiały też bardzo dobrze się sprawdzają – zarówno na stronie głównej portalu, przy tekstach, jak też na portalach społecznościowych.

Nie mamy poczucia deficytu powierzchni dla reklam wideo. Nie czujemy też, że działamy wbrew użytkownikom.

Nie zaangażowaliście na stałe publicystów o wyrazistych poglądach, dlatego nie jesteście jednoznacznie kojarzeni politycznie, inaczej niż konkurenci. Gazeta.pl chociażby w ostatniej kampanii mocno eksponuje poglądy podobne do „Gazety Wyborczej”, Onet jest uważany za internetowe ramię „Newsweeka” i „Faktu”, a Wirtualnej Polsce niektórzy zarzucają stronniczość zwłaszcza od niedawnych zmian personalnych w redakcji.

My takiej łatki nie mamy – myślę, że nieprzypadkowo. Choć nie mogę zgodzić się z tezą, że nie współpracujemy z publicystami o wyrazistych poglądach – bo jeśli Rafał Ziemkiewicz, czy, z drugiej strony, Roman Walenciak, nie zasługują na takie miano, to kto zasługuje? To jednak cały czas jest przestrzeń dialogu. Nie dajemy argumentów, które pozwoliłyby jednoznacznie określić nas politycznie.

Oczywiście marginalna część użytkowników kojarzy nas z jedną lub drugą stroną sporu politycznego, co oczywiście nie jest prawdą. Ma to związek m.in. z faktem, że właścicielem Interii jest Grupa Bauer, więc trafia w nas odprysk zarzutów kierowanych pod adresem mediów z kapitałem niemieckim.

Mimo to w czasie kulminacji dyskusji o dekoncentracji kapitałowej w mediach Interia nie była celem ataków, inaczej niż chociażby Grupa Onet-RASP.

Nie wynika to z jakiegoś naszego sprytnego planu, tylko z naszej polityki redakcyjnej, którą już opisywałem: jeśli pojawi się u nas skrajna opinia z jednej strony, to odpowiada jej komentarz z drugiej.

Przy czym sekcja Fakty zapewnia tylko 5,4 proc. użytkowników i 24,1 proc. odsłon całego portalu Interia (według badania Gemius/PBI z czerwca br.). Czyli nie ma decydującego wpływu na jego całościowe wyniki. Więc w których pozostałych kategoriach serwis zyskał?

To prawda, ale warto też zauważyć, że w ciągu ostatniego roku liczba użytkowników serwisu Fakty wyraźnie urosła.

Mniej więcej połowa ze wzrostu odwiedzalności całego portalu rozkłada się po równo na wszystkie sekcje tematyczne. Natomiast obszary, w których wzrost był najwyższy, to przede wszystkim porady, prognoza pogody, kulinaria i ogółem lifestyle, a także działający pod osobną domeną Pomponik.pl.

Dlaczego zdecydowaliście się zainwestować w nową odsłonę Czaterii? Podobno komunikacja messengerowa przeniosła się na globalne portale społecznościowe, co widać chociażby po słabnącej pozycji GG.

Czateria ma chyba najbardziej stabilne wyniki z platform czatowych na polskim rynku. Może już nie osiąga wzrostów ruchu, ale ma lojalnych użytkowników, którzy pozostają w naszym serwisie, mimo że pojawiają się nowe rozwiązania służące komunikacji. Zostali w Czaterii chociaż technologicznie była niespecjalnie atrakcyjna, słabiej prezentowała się na urządzeniach mobilnych.

Chcemy więc zadbać o tych użytkowników, w jakimś sensie podziękować im za lojalność. Zwłaszcza, że nie zanosi się, żeby ta platforma w ciągu trzech-czterech lata miała zniknąć. Zmieniliśmy też trochę formułę serwisu, otworzyliśmy go bardziej dla niezarejestrowanych w nim internautów. Dlatego liczę, że Czateria nie tylko nie straci obecnych użytkowników, ale uda się pozyskać nowych. Tym bardziej, że nasi konkurenci już pozamykali lub zamykają swoje serwisy czatowe, a ich użytkownicy ciągle potrzebują mieć dostęp do tego typu komunikacji.

Autor: Tomasz Wojtas

Wiecej informacji: Artur Potocki, Interia.pl, wideo w internecie, reklama internetowa, blokowanie reklam, Facebook, Google, e-commerce, Czateria

Link źródłowy