Opowieści Hoffmana – Jacques Offenbach
27 marca 2009
Steinway & Sons – Jak oni robią fortepiany
27 marca 2009

Efekt Mozarta – korzyści płynące ze słuchania muzyki

Efekt Mozarta

Muzyka towarzyszy nam od samego początku naszego rozwoju, już w życiu płodowym słyszymy dźwięki i reagujemy na nie, niemowlęta uspokajają się przy łagodnej muzyce, a jako osoby dorosłe mamy sprecyzowane gusta muzyczne i lubimy określony rodzaj muzyki. Muzyka ma ogromy wpływ na nasze samopoczucie, emocje, może wprawiać w doskonały nastrój albo przeciwnie – poirytować czy wręcz wywołać agresję.

    [tabitem]

    youngmozartW dzisiejszych czasach muzyka dociera do nas zewsząd, jesteśmy nią dosłownie „atakowani” w sklepach, biurach, urzędach, na ulicy. Witold Lutosławski zwrócił kiedyś na to zjawisko uwagę, wyrażając pogląd, że takie mechaniczne odtwarzanie muzyki powinno być zabronione, określił je jako zaśmiecanie środowiska akustycznego, które zabija wrażliwość i zdolność odbioru wszelkich doznań przekazywanych drogą akustyczną. „Jeśli się wtłacza przez kilkanaście godzin dziennie w ucho współczesnego człowieka ten zorganizowany szmer, następuje znieczulenie na bodźce o charakterze akustycznym”. Dlatego też nie zawsze zdajemy sobie sprawę, jak ważne może być słuchanie muzyki dla naszego rozwoju, samopoczucia, relaksu.

    Już dawno zauważono, że chorały gregoriańskie i muzyka Mozarta redukują stres, pomagają w koncentracji, ułatwiają zasypianie. Badania nad wpływem muzyki Mozarta rozpoczęły się we Francji w latach 50 XX w. Dr. Alfred Tomatis wykorzystywał koncerty i symfonie skrzypcowe w pracy z dziećmi z zaburzeniami mowy i komunikacji. Jego obserwacje wykorzystały w latach 90-tych setki centrów terapeutycznych w coraz popularniejszej muzykoterapii. Początkowo wykorzystywano muzykę tego kompozytora w leczeniu epilepsji, potem rozszerzono wykorzystywanie utworów Mozarta także w leczeniu autyzmu, dysleksji, zaburzeń emocjonalnych, ADHD i innych chorób.

    Terapeuci są zdania, że jest to muzyka doskonała do tej formy terapii – ma jasną, przejrzystą formę, wysoką częstotliwość dźwięku, jest niezwykle różnorodna. Mozart napisał ponad 600 kompozycji, które cechuje niezwykła wielość form, tempa, nastroju. Podzielono je tak, aby mogły być pomocne przy różnych rodzajach terapii w zależności od efektu, jaki chce się osiągnąć.

    Największym propagatorem i twórcą terapii nazwanej „efektem Mozarta” jest Don Campbell. Jest świetnie wykształcony w dziedzinie muzyki, pobierał lekcje u Nadii Boulanger, był jednym z najmłodszych słuchaczy Amerykańskiego Konserwatorium w Fontainebleau. Odbył również poważne studia w dziedzinie fizjologii mózgu i psychologicznych relacji między dźwiękiem i funkcją psychiczną. Jego gruntowne wykształcenie oraz liczne, zbierane w różnych zakątkach świata, doświadczenia zaowocowały nowym, niezwykle twórczym i interesującym podejściem do muzyki, zwłaszcza jej świadomym słuchaniem, wykorzystania w dziedzinach niemających z muzyką wiele wspólnego – a mianowicie psychologii i terapii.

    Ka?dy człowiek reaguje na dźwięk w inny sposób w zależności od sytuacji, w jakiej się znajduje, od rodzaju bodźców akustycznych, stanu emocji, w inny sposób odbiera muzykę podczas posiłku, a w inny, gdy jest zmęczony. Interesująco opisał to Piotr Wierzbicki w swojej książce „Życie z muzyką”, gdy dostrzegł, że słuchanie kantat Bacha podczas śniadania powoduje u niego dolegliwości żołądkowe graniczące z nerwicą, podczas gdy np. serenady Mozarta, albo walce Chopina nie wywoływały takiej reakcji.

    Campbell w swoich obserwacjach powiązał rodzaj słuchanego utworu z reakcjami zachodzącymi w organizmie człowieka. Wysokie częstotliwości dźwięków są zgodne z rytmem pracy serca, integrują wewnętrzny rytm procesów poznawczych i zewnętrzną aktywność. W zależności od tego jak dana osoba reaguje na muzykę, można w odpowiedni sposób dobrać ją tak, aby optymalnie stymulowała pracę mózgu w czasie nauki czy relaksu. Badania w tej dziedzinie prowadzono na uniwersytetach w USA i Kanadzie oraz we Francji. Udowodniono, że pacjenci słuchający przez 15 minut dziennie muzyki o charakterze relaksacyjnym potrzebowali tylko 50 proc. zaleconych dawek leków uspokajających i środków znieczulających. Studenci, którym przed testem włączono stymulującą procesy myślowe muzykę, znacznie szybciej i skuteczniej radzili sobie z zadaniami. Niemowlęta na oddziale noworodków uspokajały się znacznie szybciej, gdy w sali włączona była łagodna muzyka. Podczas skomplikowanych operacji na salach operacyjnych często słychać muzykę, co ułatwia chirurgom maksymalną koncentrację.

    Muzyka klasyczna oparta jest na strukturze rytmów, jest w swojej istocie skomplikowanym systemem matematycznym, dlatego też słuchanie muzyki instrumentalnej i symfonicznej od wczesnego dzieciństwa rozwija zdolności matematyczne i analityczne, co równie? stwierdzono na podstawie wieloletnich obserwacji i doświadczeń. Dzieci słuchające np. andantino z 24 Symfonii Mozarta albo allegro moderato z 2 Koncertu Skrzypcowego znacznie szybciej się uczą i potrafią skoncentrować na skomplikowanych zadaniach, zwiększa się też zdolność analitycznego myślenia i wyobraźni przestrzennej.

    Idąc tym tropem, Don Campbell opracował zestawienia utworów Mozarta w celu wykorzystania ich w pracy z dziećmi; i tak np. Rondo Eine Kleine Nachtmusik, Allegro moderato z 2 Koncertu Skrzypcowego umieścił w części stymulującej procesy myślowe, arię „Voi che sapete” z Wesela Figara, Andante z Casation, adagio z Grand Partita, koncert z 9 Serenady w części relaksacyjnej i odprężającej; do ćwiczeń ruchowych, tańca, zabaw świetnie nadaje się Aria szampańska z opery Don Giovanni, Rondo alla turca, La Bataille, March No1. Powstała cała seria starannie dobranych utworów, w świetnych wykonaniach, opatrzonych komentarzami i sugestiami, stanowiąca podstawę metody znanej już na całym świecie jako „efekt Mozarta”.

    W Polsce, kraju ludzi niewrażliwych na dobrą muzykę, jak zauważyła Dorota Szwarcman, autorka artykułu „Głuche ucho” zamieszczonego w „Polityce”, metoda ta nie jest dobrze znana, nie jest też doceniona i wykorzystywana. Nie różnimy się niczym od innych społeczeństw, wszyscy rodzimy się ze zdolnością słyszenia, we wszystkich szpitalach noworodkom bada się słuch. Jednak system edukacji muzycznej w Polsce a raczej jego brak powoduje, że z wiekiem stajemy się niemuzykalni, niewrażliwi na dobrą muzykę, traktujemy muzykę klasyczną jak wroga, a w dobrym tonie jest podkreślanie braku orientacji w trendach muzycznych. Jakże inne jest podejście do tej sfery życia społeczeństw zachodnich, gdzie nacisk na edukację muzyczną kładzie się od najwcześniejszego dzieciństwa i jest to edukacja na najwyższym poziomie. W Kanadzie np. przed laty powstał cykl wykładów muzycznych, często podanych w bardzo dowcipnej i przystępnej formie zrealizowanych przez najwybitniejszego i najbardziej cenionego interpretatora utworów Bacha, Glenna Goulda, w których z pasją opowiadał o prezentowanych przez siebie utworach. Sam będąc od dziecka związany z dobrą muzyką, dzielił się tym, co robił najlepiej – gra? na fortepianie. Takie lekcje nikogo nie pozostawiają obojętnym na muzykę i zapamiętuje się na całe życie. W Japonii dzieci w szkołach uczą się gry na skrzypcach i lekcje te są traktowane tak samo poważnie, jak pozostałe. W Polsce w tej dziedzinie musi się wiele zmienić, a zacząć trzeba od edukacji najmłodszych.

    Don Campbell od lat prowadzi zajęcia propagujące „Efekt Mozarta” na całym świecie, również w Polsce. Korzystają z nich rodzice, nauczyciele, kinezjolodzy, psycholodzy, pedagodzy, muzykoterapeuci, rehabilitanci, fizjoterapeuci. W praktycznej formie przekazuje, jak wykorzystać siłę muzyki, uczy stymulować procesy mózgu i słuchu, uczy stosowania ruchu i rytmiki w celu poprawy pamięci, koordynacji i koncentracji. Zajęcia prowadzone są w formie warsztatów i odbywają się w kilkudniowych cyklach.

    Więcej informacji o „Efekcie Mozarta” można szukać w Międzynarodowym Instytucie Kinezjologii Rozwoju Ruchowego i Integracji Odruchów

    oraz na domowej stronie Efekt Mozarta w języku angielskim

    [/tabitem]
    [tabitem]


    [/tabitem]

    Dodaj komentarz