Kim jest Faust naszych czasów?
18 grudnia 2015
To jest eksperyment
28 grudnia 2015

Kompozytorzy Pixara


Michael Giacchino –„Iniemamocni”

Napisanie muzyki powierzono wówczas jeszcze mało znanemu, a był to rok 2003, Michaelowi Giacchino. Brad Bird, reżyser „Iniemamocnych”, znał kompozycje Giacchino z serialu „Agentka o stu twarzach”, lubił je, a przede wszystkim taki styl odpowiadał jego wizji powstającej animacji. Z uwagi na bardzo silną pozycję Thomasa Newmana i Randy’ego Newmana w wytwórni, konieczne było pozyskanie… wstawiennictwa. Zapewnili je starzy znajomi Giacchino, pracujący teraz dla Pixara. Michael z Bradem szybko znaleźli wspólny język. Obaj dorastali przy dźwiękach „Różowej Pantery”, „Jetsonów”, „Flinstonów”, filmów o Jamesie Bondzie czy serialu „Mission: Impossible” i podobną muzykę chcieli usłyszeć w „Iniemamocnych” – retro, jazzującą, rozpisaną na wielki, orkiestrowy big-band. Giacchino maksymalnie wykorzystał daną mu szanse i dziś jest jednym z najbardziej zapracowanych hollywoodzkich kompozytorów. Wystarczy zerknąć na jego filmografię.

Michael Giacchino – „Ratatuj”

Trzy lata po „Iniemamocnych” kompozytorowi dano możliwość potwierdzenia swojego talentu. Brad Bird postawił przed nim takie zadanie: „Michael, zapisz w partyturze smak jedzenia”. Brzmi nieco surrealistycznie, ale Giacchino wykazał się sprytem – przełożył na język orkiestry emocjonalną reakcję bohaterów na wspaniałe, bądź ohydne, smaki. A co ze słynnym klimatem paryskim, gdzie kafejki, Sekwana, muzyka ulicy? I tutaj artysta nie poszedł utartą ścieżką, mógł przecież poprzestać na akordeonie i voilà. Jednak w „Ratatuju” możemy usłyszeć także nutę klasyczną, europejską, przyprawioną odrobioną folku z popem. Rezultat? Nominacja do Oscara. Kariera Giacchino nabiera rozpędu. C.D.N.

Patrick Doyle – „Merida Waleczna”

Jak mieć pewność, że muzyka w „Meridzie Walecznej” będzie równie szkocka, jak szkocki jest w niej krajobraz wykreowany przez animatorów? Zwrócić się do kompozytora – Szkota, czyli Patricka Doyle’a. Ten stały współpracownik Kennetha Branagha tak wspomina pracę nad filmem Pixara: Byłem bardzo dumny z rezultatu końcowego. To przede wszystkim efekt starań fantastycznych twórców – Marka Andrewsa i Brendy Chapman. Ten film to kwintesencja szkockości, praca nad nim dała mi wiele radości. Jestem Szkotem, więc był to przywilej. Starałem się, by całość brzmiała tak autentycznie, jak to tylko możliwe. Chciałem, by muzyka miała prawdziwe serce, porywcze, chaotyczne. Podczas nagrania wybitni szkoccy i celtyccy instrumentaliści grali na etnicznych instrumentach. W filmie znalazła się również celtycka piosenka. Przetłumaczył ją mój syn Patrick Neal Doyle, ekspert od tego języka. Dwujęzyczność pomaga opowieści zdobyć widza. Cóż dodać? Trzeba posłuchać.

Thomas Newman – „Wall-E”

Przystępując do pracy nad „Wall-E”, Thomas Newman miał już na koncie pixarowskie „Gdzie jest Nemo?” w reżyserii Andrew Stantona. Gdy powstawała opowieść o amfiprionie plamistym, zwanym błazenkiem, albo po prostu Nemo, producent określił Newmana i Stantona braćmi bliźniakami – ze względu na podobny sposób pracy i swoiste porozumienie ponad słowami. Angaż Newmana do animacji „Wall-E” był zatem naturalny. Ciekawe, że kompozytor nie stworzył muzycznego świata przyszłości w oczywisty sposób, mógł przecież wykreować orkiestrę dziwnych, elektronicznych dźwięków, tak charakterystycznych dla kina science-fiction. Newman postawił jednak na klasyczne brzmienie, a przede wszystkim na emocje: W animacji nie wystarczy stworzyć odpowiedni nastrój. Animacja wymaga, by muzyka prowadziła widza od jednej konkretnej emocji, do drugiej. Kompozytor miał zadanie utrudnione, bowiem przez pierwsze 22 minuty na ekranie nie pada żadne słowo. Tym większe brawa należą się animatorom, dźwiękowcom, a przede wszystkim Newmanowi. Nominacja do Oscara w pełni zasłużona.

Randy Newman – „Toy Story”

To właśnie Randy Newman, kuzyn Thomasa, wykreował w 1997 roku pierwszy pełnometrażowy, muzyczny świat Pixara – „Toy Story”. Jak wspomina, nikt nie był w stanie przewidzieć rezultatu tytanicznej pracy animatorów. Czy cyfrowy film spodoba się widzom, czy może zostanie odrzucony? Widzowie zachwycili się jednak tak bardzo, że powstały kolejne części, wszystkie z charakterystyczną, jazzowo – cwaniacko – kumpelską muzyką Newmana, którą zresztą usłyszeć można również w „Autach” czy przeboju „Potwory i spółka”. Randy Newman znany jest ze swojego głosu. To właśnie on  wykonuje skomponowane przez siebie i nagrodzone Oscarem piosenki „If I Didn’t Have You” z „Potworów i spółka oraz ”We Belong Together” z „Toy Story 3”.

Michael Giacchino – „Odlot”

W operze główne postaci mają swoje motywy muzyczne. Tematy te ulegają zmianom w miarę upływu akcji, bo zmieniają się sytuacje, w których znajdują się bohaterowie .  W „Odlocie” jest podobnie. Każdy ma swoją melodię, która ewoluuje, w zależności np. od stanu emocjonalnego postaci – mówi Giacchino. Temat głównego bohatera, Carla, rozwija się od ciepłego, domowego w pierwszych scenach, przez mroczny, rodem z horroru w sekwencjach wędrówki przez dżunglę, aż po zamaszysty, waleczny, rozpisany na pełny skład orkiestrowy w finale. Dzięki takim przemyślanym zabiegom, wiemy nie tylko, że w danym momencie Carl jest smutny, ale także, że jest smutny, bo myśli o Elli. Emocjonalną ewolucję tematu muzycznego świetnie prezentuje słynna sekwencja „Married Life” z początku „Odlotu”. Muzykę do tego właśnie fragmentu nagrodzono statuetką Grammy za Najlepszą Kompozycję Instrumentalną, natomiast cały score przyniósł Giacchino pierwszego Oscara. Kto by pomyślał, że motyw Carla przyszedł Giacchino do głowy… pod prysznicem?

Łukasz Jakubowski



Źródło: Prosto o Muzyce

Dodaj komentarz