Piotr Beczala: Ein Maskenball Zürich 2011 – Interview und Ausschnitte
10 stycznia 2016
Prawdziwy jest tylko Ciechocinek. I jazz.
18 stycznia 2016

Joanna D’Arc w La Scali – pierwszy raz od premiery!


JACEK KORNAK: Otwarcie sezonu w najsłynniejszym teatrze operowym świata – w La Scali to wydarzenie dużej wagi, które śledzą nie tylko melomani, ale też większość Włochów. W tym roku pierwszą premierą, która otworzyła sezon, była Giovanna D’Arco Giuseppe Verdiego. I był to też początek pracy nowego dyrektora artystycznego Riccardo Chailly, który wybrał na tę okazję operę nietuzinkową.  Joanna D’Arc miała wprawdzie swoją premierę w 1845 roku właśnie w La Scali, ale później już nigdy nie wróciła na deski tego teatru a i w innych teatrach operowych pojawia się niezwykle rzadko. Libretto Giovanny D’Arco oparte jest na dramacie Friedricha von Schillera. Muzycznie opera ta należy do wczesnego okresu twórczości Verdiego, więc nie ma tutaj jeszcze potężnych arii, za to słychać sporo wpływów bel canta.

 

Scenicznej realizacji tego dzieła podjęło się belgijskie duo reżyserskie Moshe Leiser oraz Patrice Caurier. To jedni z najbardziej doświadczonych reżyserów operowych naszych czasów. Ich inscenizacje już od ponad 30 lat wystawiane są od Metropolitan w Nowym Jorku po Teatr Maryjski w Sankt Petersburgu. Ich Giovanna D’Arco osadzona jest w końcu XIX wieku. Młoda dziewczyna z zamożnej mieszczańskiej rodziny cierpi prawdopodobnie na schizofrenię. Scenografią jest wnętrze jej pokoju, które momentami wypełnia się wizjami chorej Joanny. Nadopiekuńczy ojciec trzymał dziewczynę w domu, była otoczona książkami i stąd czerpie swoje wizje. Leiser i Caurier subtelnie przedstawiają to w scenie, gdy ogromne ostre ołówki przebijają ściany pokoju i inicjują atak Joanny. Na końcu po kolejnym ataku wyczerpana Joanna umiera. Leiser i Courier potrafili wydobyć z marnie napisanego libretta historię, która jest w stanie głęboko poruszyć.
Co równie ważne, ich produkcja jest głęboko muzyczna. Orkiestra La Scali pod batutą Riccardo Chailly’ego mieniła się wszystkimi kolorami tęczy. Chailly był bardzo uważny wydobywał z orkiestracji subtelne drobiazgi, ale zarazem dyrygował z energią i włoskim temperamentem. Jego Giovanna D’Arco przywołuje najlepsze czasy La Scali.

 

Wokalna charyzma Netrebko

 

Na specjalną okazję, jaką jest inauguracja sezonu, La Scala skompletowała wyjątkowy zespół solistów. W tytułowej roli usłyszeliśmy Annę Netrebko. Jako jej ojciec wystąpił Carlos Alvarez, natomiast w rolę Karola VII wcielił się Francesco Meli. Początkowo myślałem, że rola Joanny nie jest idealna dla Netrebko, której głos jest pełny, dość dramatyczny. Tutaj być może lepsza byłaby śpiewaczka o lekkim, lirycznym głosie, zdolna wyśpiewać wszystkie koloratury Verdiego. Zapewne niektóre tryle nie były perfekcyjnie wyartykułowane przez Netrebko, ale jej Joanna była niezwykle ekspresyjna. Netrebko była w stanie wykreować głosem poruszającą postać, a to w operze jest najważniejsze. Głos Netrebko był pełny, wyrazisty i miał w sobie coś, co ciężko opisać, określiłbym to jako wokalną charyzmę.
Alvarez posiada mocny, czysty głos barytonowy o nieco lirycznej barwie. Świetnie poradził on sobie z rolą Giacomo, ojca Joanny. Ogromne brawa otrzymał również Francesco Meli. To obecnie czołowy włoski tenor. Śpiewał on wirtuozersko, z dozą włoskiego manieryzmu przytrzymując wysokie dźwięki. W jego głosie słychać najlepsze tradycje włoskiej szkoły wokalnej od Caruso po Pavarottiego. To owo charakterystyczne jasne, wyraziste brzmienie połączone z eleganckim frazowaniem i włoskim cantabile.

 

Z Mediolanu dla Presto Jacek Kornak



Źródło: Prosto o Muzyce

Dodaj komentarz