Yehudi Menuhin OSV koncert rocznicowy
4 lutego 2016
Odeszła twórczyni Encyklopedii Muzycznej PWM
5 kwietnia 2016

Wielka opera, mała produkcja


JACEK KORNAK: Od dawna czekałem na produkcję “Borysa Godunowa” w Royal Opera House. Ta opera Modesta Musorgskiego to jedno z najwspanialszych dzieł rosyjskiej muzyki. Rosyjski romantyzm miesza się tutaj z niekonwencjonalnymi rozwiązaniami melodycznymi i harmonicznymi, zapowiadającymi koniec pewnej epoki i początek modernizmu. Jednak “Borys Godunow” to nie jedynie lekcja z historii muzyki, to przede wszystkim poruszający dramat władzy ilustrowany potężną muzyką. W muzyce Musorgskiego są nawiązania do rosyjskiego folkloru, monumentalne sceny chóralne, intymne arie oraz wyszukana, mroczna orkiestracja. Wszystko to jest idealnym materiałem na udaną produkcję operową.
 
Produkcja Richarda Jonesa jest osadzona we wnętrzach przypominających cerkiew. Czasy nie są bliżej sprecyzowane, na dobrą sprawę akcją może dziać się na początku XVII wieku jak również w latach 60. XX wieku. Zapewne to celowy zabieg reżysera, który chce uwypuklić uniwersalny aspekt dramatu władzy, która niszczy ludzi na szczycie prowadząc ich często do szaleństwa lub śmierci. Scenografia nie zmienia się podczas całej opery. Ruch sceniczny jest dość dynamiczny, ale miałem wrażenie, że gdy reżyser nie wiedział, co w danej chwili zrobić na scenie, to kazał chórowi i aktorom biegać w te i we wte. Jednak nawet przy tym całym bieganiu po scenie wizualnie czuje się znudzenie, oglądając przez ponad dwie godziny tę samą scenografię. Nawet krzykliwe kostiumy nie bardzo pomagają. Jones skupił się na ukazaniu szaleństwa Godunowa, jednak mam wrażenie, że to produkcja dla niskobudżetowego, prowincjonalnego teatru operowego, a nie dla jednej z czołowych scen operowych na świecie.
Z pewnością jednak warto wybrać się na to przedstawienie ze względu na muzykę. Antoni Pappano wspaniale poprowadził orkiestrę Opery Królewskiej w Londynie. Pod jego batutą muzyka Musorgskiego zniewalała swoją potęgą i budziła niepokój przez swoją dwuznaczność. W tytułowej roli wystąpił Bryn Terfel. Ten walijski bas-baryton stworzył poruszającą postać władcy na krawędzi szaleństwa. Momentami zabrakło mi siły i autorytetu w jego głosie, natomiast poruszające były liryczne fragmenty partii Godunowa. Terfel wykreował scenicznie przekonującą i sympatyczną postać zagubionego władcy.
 
Tym, którzy chcieliby zobaczyć “Borisa Godunowa”, a nie są w stanie pojechać na przedstawienie do Londynu, polecam retransmisję na żywo tej opery z Royal Opera House 21 marca 2016. W 16 kinach w Polsce będzie można zobaczyć tę monumentalną operę i samemu wyrobić sobie opinie w sprawie produkcji oraz cieszyć się unikalnym dźwiękiem orkiestry Opery Królewskiej.
 
dr Jacek Kornak



Źródło: Prosto o Muzyce

Dodaj komentarz