FREDRIANA – wieczór baletowy z muzyką Stanisława Moniuszki
31 marca 2019
Wyzwalająca energia tańca na płycie Sosnowska & Gabryś-Heyke BEAUTY DANCING
13 kwietnia 2019

Bałkańska sztuka oczyszczenia | Prostoomuzyce


JAN MALISZEWSKI: Człowiek zderza się w życiu z różnymi sytuacjami. W zasadzie do wyboru ma tylko dobre albo złe. Na jedne jest przygotowany bardziej, na inne mniej. A co z performansem…? „Musisz przyjść w pewien sposób pusty. Wówczas reagujesz na obrazy, dźwięki i smakujesz atmosferę”. Te słowa Mariny Abramović wprowadzają odbiorcę na wystawę zatytułowaną „Do czysta”. Zapraszają do świata, z którego tylko pozornie wyjdziemy w tej samej postaci. Pozornie, gdyż poza konturem, wszystkie nasze dotychczasowe refleksje i przyzwyczajenia zostaną wyprane… do czysta.

Dzień kobiet… i performansu

Kiedy w Polsce obchodziliśmy popularny zwłaszcza w czasach PRL-u dzień kobiet, w Toruniu swoje święto obchodziła również sztuka współczesna. Do miasta Kopernika, a zarazem stolicy pierników, zawitała serbska ikona performansu – Marina Abramović. Jej obecność związana była z otwarciem wystawy, przedstawiającej całą dotychczasową twórczość artystki. Blisko 120 dzieł zostało ulokowanych na dwóch piętrach Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. Na widza nie czekały zwykłe instalacje czy twórcze obiekty. Określały one raczej przestrzeń dla 120 przeżyć, dla 120 skrajnych emocji. Marina Abramović znana jest z tego, że sztuka jaką reprezentuje, jest ściśle związana z eksperymentami cielesnymi. Każdy kto przekroczył próg wystawy, musiał mieć świadomość, że z każdym kolejnym krokiem będzie świadkiem przekraczania granic. Na dyskusję często z samym sobą w otoczeniu prac Mariny Abramović mamy czas do 11 sierpnia 2019 roku.
Katharsis może nas ubrudzić
Bilety na wernisaż i spotkanie z Mariną Abramović rozeszły się w mgnieniu oka. Ja natomiast udałem się na wystawę następnego dnia. Brak obecności przy rozpalaniu twórczego ogniska, nie oznaczał jednak utraty możliwości artystycznego ogrzania się przy nim. Mimo, że ósmego marca rozwiane zostały pierwsze wątpliwości i rozpoczęły się wnikliwe dyskusje, to kolejny dzień również zgromadził tłumy fanów, a także tłumy ciekawskich. Wchodząc na wystawę człowiek ma poczucie jakby znajdował się w jakimś magazynie. Po chwili zaczyna jednak przesiąkać atmosferą sztuki i historią oglądanych obiektów. Od wejścia uwagę przykuwa wyświetlany na ścianie film. Głównymi bohaterami są Marina i jej były partner Ulay. Zaczynają wędrówkę z dwóch krańców muru chińskiego by po 90 dniach spotkać się w połowie drogi, podziękować za lata współpracy i w końcu się rozejść. Dopiero potem okaże się, że w połowie wystawy człowiek jest w stanie określić czy sztuka serbskiej performerki jest mu bliska, czy może woli opuścić wystawę. Nie sposób jest opisać każde ze 120 dzieł z osobna. Wynika to także z tego, że ze sztuką należy zmierzyć się indywidualnie.
Dzieł o tak skromnej formie wyrazu jak wspomniany film, było niewiele. Nie dlatego, że są mniej ważne. W końcu przedstawiona wędrówka pokazuje, jak ważną rolę w życiu artysty odgrywa kondycja psychiczna i fizyczna. Wydaje się, że ta druga jest Marinie Abramović nawet bliższa. Większość performansów dotyczyła jednak przeciwstawiania się utartym schematom. Były także odpowiedzią na ówczesne problemy świata lub stanowiły prowokację zmuszającą do myślenia i opuszczenia swojej strefy komfortu. Dorobek artystki przedstawiany był w formie fotografii, obiektów wolno stojących, a także wyświetlanych na ścianach materiałów wideo. Zewsząd dobiegały odgłosy towarzyszące wyświetlanym performansom. Doprowadzało to do tego, że obserwatorzy skupiając się na jednym dziele, zastanawiali się co czeka ich w następnej sali. „Dobre dzieło sztuki sprawia, że odwracasz się w jego stronę, gdy patrzysz na coś innego”. W tę definicję wykreowaną przez Marinę Abramović, z pewnością wpisuje się jej działalność. Główne role w jej sztuce odgrywają: ciało, czas i przestrzeń. To właśnie ich wykorzystanie sprawia, że odbiorca nie może oderwać wzroku i umysłu od prezentowanych dzieł.


fot. Agata Baumel

Sztuka przekraczania granic

O ile czas i przestrzeń to elementy społeczeństwu dobrze znane i akceptowane mimo swej tajemniczości, tak nagie ciało ciągle pozostaje w niektórych środowiskach tematem tabu. Artystka pochodząca z Bałkanów zdaje się jednak umiejętnie i w pełni świadomie wspomnianą nagością posługiwać. Umiała dzięki niej ujawnić prawdziwą wrażliwość człowieka i zadać trudne pytania o obyczajowość oraz estetykę, kiedy z Ulayem stali nadzy w wejściu galerii w Bolonii.  Można by rzec, że ludzkie ciało stało się jej obsesją. Stanowi nie tylko instrument doraźnego przekazu, ale staje się również elementem, który dzięki ciągłemu rozwojowi pozwoli artystce jeszcze więcej wyrazić. W tym miejscu należy przytoczyć performans zatytułowany „artystka obecna”. Polegał on na tym, że artystka przez 736 godzin w tygodniu, siedziała niema i nieporuszona na krześle w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku. Obecni na przedstawieniu widzowie mogli siadać naprzeciwko niej, dzięki czemu Marina Abramović nawiązała kontakt wzrokowy z 1675 osobami. Ten wyjątkowy stan artystka mogła osiągnąć tylko dzięki sztuce medytacji, której uczyła się pod okiem największych mistrzów. Przytoczony performans pokazał jak wiele można dostrzec, zrozumieć, a nawet zmienić poprzez maksymalne skupienie. W tym wypadku ograniczenie, przyniosło wiele nowych możliwości.
Przedstawienia Mariny Abramović nie mają z góry narzuconych ram czasowych. Podobnie jest z naszą egzystencją. Nie jesteśmy sobie w stanie zaplanować, ile będziemy żyli na tym świecie. W swoich performansach serbska artystka doznaje oczyszczenia nie tylko w sferze cielesnej, ale także balansując na granicy życia i śmierci. Widać to, gdy jej partner celuje strzałą w jej serce, gdy ona sama spożywa silne leki, kładzie się w pobliżu ognia lub w końcu oddaje swoje ciało w ręce publiczności. Ostatnia z wymienionych sytuacji odbywa się podczas performansu „Rhythm 0”. Artystka udostępnia widzom 72 przedmioty, wśród których znajdują się m.in. ostre narzędzia i przez 6 godzin pozostawia swoje ciało do dyspozycji obcych ludzi. Na początku uczestnicy performansu pozostają onieśmieleni. Z czasem się rozkręcają, a artystka zostaje rozebrana i pokaleczona. Przedstawienie pokazało do czego zdolny jest człowiek, gdy pozostawi mu się pełną swobodę działania. Nasuwa się jednak pytanie czy artystka podczas tego performansu nie stała się płótnem, które każdy artysta może zapełnić na swój sposób? Przekaz płynący z dzieł Mariny Abramović z pewnością pozwalał widzom oczyścić się z dotychczasowych przemyśleń. Z drugiej strony stawał w znaczącej opozycji do naszych codziennych przyzwyczajeń, przez co mógł działać na ludzi zniechęcająco.


fot. Agata Baumel

Dzieło zaczyna się i kończy na publiczności

„Nie byłoby mojej sztuki, gdyby nie publiczność, która ją odbiera i interpretuje”. Te słowa Mariny Abramović pokazują, jak ważna w sztuce jest zdolność nawiązania porozumienia z odbiorcą. Przechodząc z jednej sali do drugiej, przed widzem nie tylko pojawiały się kolejne dzieła. Człowiek był również świadkiem nowych emocji i reakcji. Zgromadzona publiczność podzielona była na trzy grupy. Jedna z nich przedstawiała znawców lub po prostu miłośników sztuki współczesnej. Bardzo optymistycznie reagowali na kolejne dzieła, a także chętnie brali udział w odtwarzaniu niektórych performansów jak na przykład: siadanie naprzeciwko siebie w bezruchu i milczeniu lub przechodzenie pomiędzy specjalnie wyselekcjonowaną przez artystkę nagą parę stojącą w jednym z przejść. Drugą grupę tworzyły osoby, które sympatyzują ze sztuką, są jej ciekawi, ale nie studiują na co dzień sztuki performansu. Było w nich widać pasję, chętnie mierzyli się z problemami poruszanymi w przedstawieniach, ale z dystansem podchodzili do osobistego odtwarzania wybranych performansów. Trzecią grupę stanowiły natomiast osoby, które z góry miały już wyrobione zdanie i kierowała nimi wyłącznie ciekawość. Doprowadziło to do tego, że wśród reakcji pojawiał się śmiech, narzekanie wyrażane poprzez „oj, oj, oj” lub ciężkie westchnienia. Co ciekawe wśród odbiorców pojawiały się również dzieci. Przy tej okazji można się zastanowić, czy wystawa była odpowiednim miejscem dla tak młodych osób…Czy były one na tyle dojrzałe, aby zobaczyć w dziełach to czego nie da się zobaczyć tylko oczami? A z drugiej strony czy dostęp do sztuki można komukolwiek ograniczać? Bez względu jednak na wiek uczestników, wszystkie grupy stanowiły scaloną publiczność, która sztuce daje życie. Ogląda ją, czasami staje się jej integralną częścią, a na koniec ocenia i decyduje o jej wartości. Sztuka Mariny Abramović zdaje się nam zadawać pytania i każe nam jeszcze raz spojrzeć na dany problem z innej perspektywy. Odbiorca uczestniczący w wystawie „Do czysta” zostaje przez artystkę poddany oczyszczającej kąpieli, po której nie powinien się od razu wycierać suchym ręcznikiem swojej codzienności.

 



Źródło: Prosto o Muzyce