Życie artystów podczas epidemii [rozmowa z solistkami Opery na Zamku w Szczecinie]
28 kwietnia 2020
Majówka z Moniuszką w POK
30 kwietnia 2020

Kiedy tancerz tańczy, ziemia pod nim jest święta [rozmowa z Pauliną Bidzińską]

Kiedy tancerz tańczy, ziemia pod nim jest święta.” Autorką tego cytatu jest Martha Graham – amerykańska tancerka, choreograf i pedagog tańca.

Taniec zawsze mnie wzruszał, ale żaden ze mnie ekspert. Mimo to – kiedyś, jakoś – został on zapisany w mojej pamięci. Nie pamiętam już, jak to się stało i przy jakiej okazji. Wiem tylko, że dawno temu. Pamiętam natomiast, że przypomniały mi się te słowa – że przyszły mi na myśl – dwukrotnie. Za pierwszym razem było to przed wielu laty, kiedy oglądałem końcowe sceny filmu „Grek Zorba” Michaela Cocoyannisa – przesławny taniec głównych bohaterów po katastrofie ich kopalnianego przedsięwzięcia. Po raz drugi było to w 2017 r. – przy okazji zwycięstwa Pauliny Bidzińskiej w Konkursie Eurowizji dla Młodych Tancerzy. Obiecałem sobie wtedy, że kiedyś jej o tym powiem.

Władysław Rokiciński: 29 kwietnia przypada Międzynarodowy Dzień Tańca, święto ustanowione w 1982 r. przez Komitet Tańca Międzynarodowego Instytutu Teatralnego, pod auspicjami UNESCO. Datę wybrano na pamiątkę chrztu francuskiego tancerza i choreografa Jeana-Georges’a Noverre’a, urodzonego w Paryżu w 1727 r. Gdyby to Panią spotkał zaszczyt przygotowania tradycyjnego orędzia na ten dzień – co możliwe, że kiedyś się stanie, życzę Pani tego z całego serca – co byłoby w nim motywem głównym?

Paulina Bidzińska: Gdybym kiedyś miała taką okazję, myślę, że odniosłabym się do tego, jak ten dzień jednoczy tancerzy na całym świecie i przypomina nam, jak wyjątkowa jest sztuka, z którą na co dzień obcujemy oraz z którą tak mocno jesteśmy związani.

Jest Pani bardzo młodą tancerką – w grudniu 2017 r. wygrała Pani Konkurs Eurowizji dla Młodych Tancerzy zorganizowany w Czechach. Oglądałem transmisję i byłem zachwycony Pani występem, podobnie zresztą jak jury konkursu. To było ważne wydarzenie w Pani życiu artystycznym i zawodowym? Kamień milowy?

Podczas przygotowań oraz w czasie konkursu Eurowizji zaczynałam już pracę w Polskim Balecie Narodowym. Początki w nowym zespole zawsze są trudne, a dzięki Eurowizji od początku miałam na czym się skupić. Do konkursu przygotowywał mnie choreograf Jacek Przybyłowicz, który wyróżnił mnie też w spektaklu ,,II koncert skrzypcowy” w wieczorze baletowym ,,Balety polskie”. Przygotowywał ten spektakl dla Polskiego Baletu Narodowego w tym samym czasie. Na pewno więc Eurowizja otworzyła mi drzwi do nowych doświadczeń i dała wiele możliwości dalszego rozwoju.

Jakie jeszcze tego typu kamienie milowe były już w Pani życiu?

W czasie dziewięciu lat szkoły baletowej niejednokrotnie jeździłam na ogólnopolskie oraz międzynarodowe konkursy baletowe w Polsce i w Europie. Każda nagroda jest w moim mniemaniu małym kamieniem milowym w życiu tancerza, ale ważniejsze jest doświadczenie, które się zdobywa podczas konkursów. Wydaje mi się, że każdy potrzebuje czasem potwierdzenia, że to, czemu się poświęca ma sens. Konkursy są dobrą do tego okazją, także by, rywalizując z innymi zdolnymi tancerzami, zobaczyć, nad czym jeszcze musimy pracować i co poprawić. Konkursy zawsze dawały mi dużo motywacji do dalszej pracy. Uważam natomiast, że prawdziwym kamieniem milowym w mojej karierze było dostanie angażu w zespole Staatsballett Berlin.


fot. Przemek Olejarz

Gdy jest się nastolatką i chodzi się do szkoły baletowej… A właśnie: w którym roku ukończyła Pani szkołę? Wracając do pytania: jak wtedy patrzy na swoją przyszłość taka nastoletnia tancerka, czego od niej oczekuje?

Szkołę ukończyłam w 2017 r. Uczęszczałam do Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej w Bytomiu. W dobie internetu mamy możliwość obserwować kariery wielu wspaniałych tancerzy. Jako nastolatka zawsze marzyłam, by w przyszłości również odnosić takie sukcesy – jako solistka. Dużo od siebie wymagałam i pomimo różnych trudności dążyłam do celu, który sobie obrałam.

Czy życie to potem „strzyże”? Tańczy Pani w Staatsballett Berlin, jednym z najznakomitszych zespołów baletowych Europy i świata…

Rzeczywistość, z jaką zderzają się młodzi tancerze w dużych zespołach baletowych, jest zupełnie inna od tego, czego się spodziewają, będąc w szkole. Marzenia o byciu solistką wymagają wielu lat ciężkiej pracy i oddania. Ważne jest, by znajdować miejsca, które pozwalają nam się spełniać oraz by byli wokół nas ludzie, którzy są dla nas autorytetem, od których możemy się codziennie czegoś nauczyć. Praca w zespole Staatsballett Berlin daje mi właśnie takie możliwości. Jestem wdzięczna, że mogę na co dzień obserwować dokonania wspaniałych, doświadczonych tancerzy, z którymi pracuję.

W jakim spektaklu, czy spektaklach, będzie można Panią zobaczyć w najbliższym czasie?

Jeśli życie wróci do normy, w maju i w czerwcu będę tańczyła w „Giselle” w choreografii Patrice’a Barta oraz w „Klejnotach” w choreografii G. Balanchine’a. A w następnym sezonie artystycznym w baletach ,,Jezioro łabędzie”, również w choreografii Patrice’a Barta, oraz w ,,Śpiącej królewnie” w choreografii Marcii Haydee.

Zapytam jeszcze o marzenia: w jakim spektaklu baletowym, czy może raczej w jakiej roli, chciałaby najbardziej wystąpić jeszcze Paulina Bidzińska?

Moim marzeniem jest zatańczenie w poruszającym spektaklu „Giselle” Akrama Khana. Drugim marzeniem jest rola Małgorzaty w balecie „Dama kameliowa” Johna Neumeiera, której zdążyłam już troszkę zasmakować, będąc w obsadzie do tej roli. Jednak nigdy nie miałam okazji jej zatańczyć.

 

Źródło: Prosto o Muzyce

Dodaj komentarz