Inaczej niż zawsze – jak zawsze razem [ruszyła kampania społeczna dodająca otuchy mieszkańcom Krakowa]
8 maja 2020
Wrocławianie uczestniczą w koncertach bez wychodzenia z domu
9 maja 2020

Dramaty utrwalone na kliszy [„Irlandia Północna – zdjęcia, które przeszły do historii”

Początki sztuki fotografii sięgają I połowy XIX w. Od tego czasu zdjęcia pozwalają nam uchwycić nasze nastroje i ulotne chwile. Dobra fotografia nie tylko utrwala to, co nieuchronnie przeminie, lecz także zawiera ukryty przekaz, skłania do refleksji. A ponadto dokumentuje historię, jest niemym świadkiem wydarzeń.

Niekiedy odgrywa też znaczącą rolę w kształtowaniu opinii społecznej, jak to miało miejsce podczas etniczno-politycznego konfliktu w Irlandii Północnej, który zakończył się dopiero w 1998 r. – choć niektórzy prognozują, że nadchodzący brexit grozi ponownym rozpadem. Dokument Toma Burke’a „Irlandia Północna – zdjęcia, które przeszły do historii” (2018) w dziesięciu rozdziałach ukazuje najważniejsze etapy tego rozdziału irlandzkiej historii, widzianej oczami lokalnych fotografów prasowych. Na ekranie wypowiadają się: Stanley Matchett („Belfast Telegraph”/„The Mirror”), Trevor Dickson („The Newsletter”), Paul Faith („Pacemaker”), Martin Nangle (freelancer, „Pacemaker”), Crispin Rodwell (Reuters/”The Sunday Times”), Hugh Russell („The Irish News”), Tom Lawlor („The Irish Times”), Frankie Quinn („Belfast Archive Project”), Allan Lewis („Daily Mail”/„Pacemaker”) i Sean O’Hagan („The Guardian”/„The Observer”). Niczego nie ukrywają – nawet jeśli nie od razu byli świadomi, jak istotna jest ich praca dla przyszłych pokoleń, to zdawali sobie sprawę, że nawet pozostając bezstronnymi, w danym czasie narażają bohaterów swoich zdjęć na nieprzyjemne reperkusje. Mimo to wiedzieli, że fotografia stanowi czasem jedyny dowód zaistniałych wydarzeń i czasem po prostu należy nacisnąć pstryczek. Może też służyć za parawan ochronny – łatwo ukryć się za obiektywem, aby bezpośrednio nie uczestniczyć w walce. Czy w takich warunkach jest jeszcze miejsce na zwykłą, ludzką, emocjonalną reakcję na obserwowane dramaty? Czy też na czyjąś śmierć patrzy się jak na poruszający kadr, który za wszelką cenę należy przemycić do prasy? Alan Lewis uspokaja, mówiąc, że dopiero za zamkniętymi drzwiami ciemni płakał, bo pozostając dotychczas w samym epicentrum konfliktu, bronił się przed ogromnym napięciem, które nieustannie odczuwał – wraz ze łzami nareszcie poczuł ulgę.


fot. mat. pras.

Wiele z prezentowanych na ekranie zdjęć jest przejmujących, ukazuje świat, jakiego nie chcielibyśmy pamiętać. A jednak trzeba – również przez wzgląd na pamięć o zmarłych. „Udane zdjęcie musi jednocześnie odpowiadać na pytania i je zadawać. Chcemy, aby widz obejrzał je kilka razy i pomyślał, co się na nim dzieje. Dlaczego są tak smutni? Czym zasłużyli sobie na taki koniec? Chcesz wzbudzić w oglądającym emocje. Chcesz, by zdjęcie ich wessało, by poczuli się tak, jak gdyby tam byli. Właśnie taki jest cel. Chcesz wytworzyć więź między widzem i obrazem” – mówi Crispin Rodwell. W filmie „Irlandia Północna – zdjęcia, które przeszły do historii” tę wieź czujemy od pierwszej do ostatniej minuty.

(MB)

ZOBACZ:

https://www.arte.tv/pl/videos/080946-000-A/irlandia-polnocna-zdjecia-kto…

Źródło: Prosto o Muzyce

Dodaj komentarz