Krakow Film Festival: Fear of Growing Up Study
22 czerwca 2020
Atanas Valkov Oktet: Koncert prosto z lasu
24 czerwca 2020

Zgoda na śmierć [płyta „De invitatione mortis” Andrzeja Karałowa]

De invitatione mortis” Andrzeja Karałowa wydaje się kompozycją wprost idealną na te czasy. Chociaż tak naprawdę to jedynie tajemniczy zbieg okoliczności, bo album wydany nakładem wydawnictwa Chopin University Press był planowany już od dawna…

Andrzej Karałow to kompozytor młody (urodzony w 1991 r.), a przy tym niezwykle wszechstronny. Jest laureatem ogólnpolskich i międzynarodowych konkursów pianistycznych i kompozytorskich, był stypendystą Stowarzyszenia Pro Polonia, jego utwory można było usłyszeć na koncertach towarzyszących Międzynarodowemu Festiwalowi Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”, improwizuje. Kierunek twórczości Karałowa w ostatnich latach wydawał się coraz bardziej skonkretyzowany. Słuchając natomiast nowo wydanej płyty „De invitatione mortis”, trudno się oprzeć wrażeniu, że mamy do czynienia z twórcą już na wskroś dojrzałym, sugestywnym, operującym aparatem wykonawczym w sposób spójny i przemyślany oraz obdarzonym doskonałym warsztatem.

Jak czytamy w opisie wydawnictwa: „Metaopera Karałowa ma na celu ukazanie odmiennego podejścia do gatunku operowego dzięki łączeniu różnych wpływów stylistycznych i technicznych z pogranicza muzyki poważnej, improwizowanej i elektronicznej. Dźwięk i słowo tworzą nowy świat bazujący na synestetycznych i abstrakcjonistycznych odniesieniach. To rodzaj opery »pulpitowej«, bez akcji scenicznej”. „De invitatione mortis” składa się z trzech aktów złożonych z pieśni trzech bohaterów: terminalnie Chorej, Lekarza i Śmierci (Euthanatosa), przeplatanych intrygującymi interludiami. Wyraźne są tu inspiracje teatrem antycznym: trójdzielność konstrukcji, jedność czasu i miejsca, wpływ fatum. Solistów wspierają oktet instrumentalny oraz kameralny męski zespół wokalny. Każda z partii odmalowuje inny obraz, inną perspektywę wykreowaną poprzez plastyczność zarówno warstwy muzycznej, jak i słownej. Andrzej Karałow nie po raz pierwszy zaprosił do współpracy Macieja Papierskiego, z wykształcenia muzyka, doktoranta filozofii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którego talent poetycki mogliśmy już poznać w jednoaktowej operze kameralnej „Kepler” (2012) wykonywanej z udziałem Chopin University Modern Ensemble. Maciej Papierski ma już za sobą debiut poetycki (tomik wydany przez Biuro Literackie, był laureatem programu „Połów”), chętnie też współpracuje z kompozytorami muzyki współczesnej (w 2016 r. odbyła się prapremiera suity piosenek dla dzieci „Zagrajmy w muzykę” Jana Krutula z jego tekstami). Skomponowany przez Karałowa „Kepler” został nagrodzony Proficiency Prize za „najwyższą jakość i walory artystyczne dzieła” w międzynarodowym konkursie kompozytorskim Bartók Plus. Jednak w „Keplerze” gdzieś momentami ginęła symbioza muzyki i słowa, nie wszystko mogło być zrozumiałe, jakby skomplikowany język poetycki nie miał tam szansy w pełni wybrzmieć. Bogatszy o to doświadczenie (nagranie „De invitatione mortis” miało miejsce w 2018 r.) Karałow tym razem oddał metaforykę Papierskiego w sposób nie tylko umiejętny, lecz także poruszający, choć wydawałoby się, że bardziej oszczędny. To jednak tylko sprzyja klarowności przekazu. Muzyka przenosi nas do świata myśli i stanu ducha bohaterów, choć nie czyni tego bezpośrednio, ale bardziej przez swój nastrój i ukryte znaczenia.

– Ta metaopera stanowi bardziej swego rodzaju krajobraz dźwiękowy, tworzący atmosferę i „otoczenie” muzyczne tekstu niż medium ograniczone w służbie ilustracyjności. Stanowi ona powierzchnię, na której są budowane kolejne obiekty – mogą one na siebie nachodzić, przenikać się, mijać, lecz razem tworzą jeden spójny krajobraz. Taki sposób pracy nad materiałem wysuwa koncepcję realizacji warstwy muzycznej na zasadzie tworzenia „środowiska” dźwięków, wśród których znajduje się tekst i prowadzi własną narrację. Libretto stanowi warstwę przewodnią w aspekcie kształtowania ekspresji, zaś muzyka – w aspekcie brzmienia, przestrzeni i odwzorowywania emocjonalności – komentuje Karałow.

Tymczasem pulsujące w „De invitatione mortis” emocje wydają się dość stonowane. „Przyzwyczajam się do swojej ostateczności/Do kiełkowania powoju pod skórą/Widoku zdartych pięści uderzających o mur” – śpiewa Chora (w tej roli bardzo przekonująca Joanna Freszel). Bo i perspektywa twórców jest chrześcijańska, pełna akceptacji nieuchronnego, co – niezależnie od poglądów – może być szczególnie pomocne w obecnie panującej na świecie sytuacji. Tutaj śmierć to zaledwie kolejny etap, najważniejsza próba. Dlatego „De invitatione mortis” Andrzeja Karałowa do poetyckiego tryptyku Macieja Papierskiego to misterium podejmujące próbę ujarzmienia niewytłumaczalnych rzeczy i zjawisk, konfrontacja z problemem przemijania. Album wyróżnia piękne, dyskretne brzmienie, zaangażowane wykonanie (oprócz Joanny Freszel oraz kompozytora odpowiadającego za partie fortepianu i elektroniki także: Aleksander Rewiński, Dawid Dubec, Michał Ochab, Zespół Męski „Gregorianum”, Dziołak/Stankiewicz Duo, Messages Quartet, a wszystko pod batutą Martyny Szymczak), a do tego ładna oprawa graficzna i ciekawa książeczka.

Maja Baczyńska

Źródło: Prosto o Muzyce

Dodaj komentarz