Mozart Junior Festiwal w Warszawskiej Operze Kameralnej
23 lipca 2020
Co w sobotę na Malcie? Koncert Ralpha Kaminskiego i Bartka Wąsika, etiudy taneczne oraz silent disco z Iwoną Skwarek z duetu Rebeka
25 lipca 2020

W nicość | Prostoomuzyce

W nicość śniąca się droga

Poistniały czerwienie na niebiosów uboczu –
Poistniały dla nikogo, samym sobie raczej – wbrew…
I nie umiem powiedzieć, skąd uległość mych oczu
Tym zarysom drzew na chmurze… Trzebaż oczom takich drzew?…

Wiem, że muszę wypatrzeć w nicość śniącą się drogę.
Odchodzimy gdzieś co chwila i co chwila brak nam lic…
I nie mogę cię pieścić i nie pieścić nie mogę –
Tylko patrzę w zmierzch za tobą i nie pragnę widzieć nic.

Usta twoje – daleko! Usta twoje – tak blisko!
Serce w żalu zatwardziałe do rąk białych weź i złam!
Czy pamiętasz ów ogród – płot wysoki – mgłę niską?
Mgła – to człowiek niepotrzebny, snem mi równy – taki sam!

Coś tam o nas przez liście zaszeptało do cienia –
Potoczyło się po drzewach – zrozumiało nas – i lśni
W ustach twoich – tkwi chłodna odrobina znużenia –
Więc pójdziemy do ogrodu! Poszukamy zmarłych dni!

Jest tam ścieżka znajoma – i jest drzewo za bramą.
Czy pamiętasz, jak się idzie? Trzeba minąć cały świat!
Wdziej tę suknię, co wtedy!… Włosy uczesz tak samo!
I pójdziemy do ogrodu… Ty idź – pierwsza… Pójdę w ślad…

Bolesław Leśmian, „W nicość śniąca się droga”, Wolne lektury 2014

***

Chyba wszyscy doskonale pamiętamy z czasów szkolnych Leśmianowski erotyk „W malinowym chruśniaku”. Bolesław Leśmian miał wyjątkowy talent do celebrowania w swoich utworach natury, malował ją słowem niczym akwarelista.

„Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,/Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,/Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,/I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty” – tak opowiedziany świat staje się zaciszną kryjówką dla namiętnej miłości. Wrażliwość poety w jakiś sposób „rozlewa się” w tej przestrzeni, scalając w jedno uczucia kochanków i to, czego doznają zmysły. Dźwięki, kolory, światła i cienie, lepkość pajęczej sieci – wszystko tu tworzy „tu i teraz”.

Bolesław Leśmian urodził się w zasymilowanej rodzinie inteligencji żydowskiej, nie ma pewności czy w roku 1877, 1878 czy 1879, gdyż znane nam informacje są w tym aspekcie ze sobą sprzeczne. Pierwszą miłością Leśmiana była malarka, spokrewniona z nim Celina Sunderland, podobnie jak i żona Zofia Chylińska. Być może stąd obrazowy język literacki artysty, choć niewykluczone, że to właśnie specyficzne spojrzenie na świat zbliżyło do siebie zakochanych. Aczkolwiek w późniejszych latach Leśmian związał się już z dermatolożką Teodorą Lebenthal, która pod wpływem tej znajomości przeszła na katolicyzm. To właśnie dla Dory powstał erotyk „W malinowym chruśniaku”. Dora bardzo lojalnie wspierała poetę i jego rodzinę, podczas pogrzebu jechała wraz z nim karawanem. W 1940 r. musiała uciekać wraz z Celiną do Iłży, aby nie zostać zamkniętą w getcie warszawskim. Tam podjęła pracę w szpitalu Św. Ducha, ale niestety, lecząc najuboższych, zaraziła się tyfusem i zmarła.

Oprócz malarstwa dla Bolesława Leśmiana istotne źródło inspiracji stanowiły także teatr oraz podróże, m.in. do Francji. Co ciekawe, jego bratem stryjecznym był inny znany poeta – Jan Brzechwa, zaś wnuczką brytyjska aktorka i piosenkarka Gillian Hills (córka Wandy „Duni” Leśmianówny), którą rozsławiły filmy, takie jak „Powiększenie” (1966, reż. Michelangelo Antonioni) czy „Mechaniczna pomarańcza” (1971, reż. Stanley Kubrick).

Bolesław Leśmian był uznawany za najbardziej nowatorską i zadziwiającą indywidualność twórczą literatury polskiej XX w. Istnieje nawet grupa neologizmów określanych mianem „leśmianizmów” – pomagały one oddać naturę rzeczywistości tworzonej przez poetę obdarzonego talentem do słowotwórstwa. Silnie inspirował się egzystencjalizmem oraz filozofią Henry’ego Bergsona, wskazującą na ogromną rolę pędu życiowego, który np. sprawia, że twórca kieruje się intuicją.

Jest coś niesłychanie wzruszającego w słowach Leśmiana – pewnego rodzaju pogodzenie się z upływem czasu, ale i zgoda na nostalgię i tęsknotę, które nieodłącznie towarzyszą kończeniu jednego etapu życia i rozpoczynaniu drugiego. Iście fotograficzna próba przywracania zdarzeń przeszłych ustępuje tu miejsca lśniącej i przyciągającej nicości, akceptacji ciągłych zmian i procesu przemijania, tego, że wszystko musi nieuchronnie odejść, także człowiek dla człowieka. A nicość wypełniona po brzegi miłością, pięknem i wdzięcznością już trochę mniej przeraża.

Czytajcie regularnie poezję na naszym portalu i w kwartalniku „Presto. Muzyka Film Sztuka”, przysyłajcie Wasze wiersze lub rekomendacje na adres: redakcja[at]prostoomuzyce.pl.

Maja Baczyńska

Źródło: Prosto o Muzyce

Dodaj komentarz