Koncertowe wykonanie opery ahat-ilī – siostra bogów Aleksandra Nowaka
28 sierpnia 2020
Coś niemal mistycznego [Jubileusz Barenboima na Festiwalu w Salzburgu]
30 sierpnia 2020

Precyzja i emocje [Apollon Musagète Quartett i Kevin Kenner na XVI Festiwalu Chopin i jego Europa]

Na koncercie XVI Festiwalu Chopin i jego Europa widownia była dość przerzedzona (co, mam nadzieję, nadrabiali widzowie online). Miałem wrażenie, że dla takiej właśnie widowni 24 sierpnia występowali Apollon Musagète Quartett i Kevin Kenner w Filharmonii Narodowej.

Artyści grali bez pokazowej wirtuozerii. Koncert kameralny był przepełniony raczej dokładnością kwartetu smyczkowego oraz wyczuciem liryzmu i dramatyzmu, które w dziełach łączyły się również dzięki pianiście Kevinowi Kennerowi.

Pierwszy zabrzmiał kwartet smyczkowy d-moll „Śmierć i dziewczyna” (D 810) Franza Schuberta. Muzycy Apollon Musagète Quartett, ubrani w pasujące do siebie granatowe garnitury w kratę, rozpoczęli wykonanie dzieła żywo i ostro. Dramatyzm, który się pojawił, został utrzymany przez całą pierwszą część – nawet w lirycznych fragmentach cały czas czuło się napięcie. Można było je wyczuć w swobodnej dynamice melodii granej przez pierwsze skrzypce czy w szesnastkowych (dokładnych i ostrych nawet w pianissimo) pulsacjach pozostałych instrumentów. Dzięki tym zabiegom muzycy nie musieli karykaturalnie różnicować dynamiki, której amplituda w dziele Schuberta i tak jest wielka.

„Andante con moto” obfitowało natomiast w wyraźne zmiany piano-forte, które pokazały, jak dokładnie, nawet z niedużym nasileniem dźwięku, zespół może grać. Pierwsza wariacja brzmiała niezwykle emocjonalnie dzięki melodyjności i komunikacji całego kwartetu, który jednocześnie manipulował głośnością wszystkich czterech instrumentów. W drugiej wariacji o uwagę z wiolonczelą grającą temat, walczyły pierwsze skrzypce. W trzeciej galopujące fragmenty wybrzmiewały na zmianę z nieco uspokojonymi cichszymi partiami. Czwarta wariacja ujmowała pięknym dźwiękiem skrzypiec. Miała w sobie coś romantycznego, ale i ludowego zarazem. Piąta niezwykle cichym brzmieniem zakończyła całą część.

Po żywym „Scherzo” wybrzmiała czwarta część – „Presto”. Na początku gra kwartetu sprawiała wrażenie, jakby muzykę wykonywały więcej niż cztery instrumenty. Główny, bardzo galopujący temat z rytmem punktowanym za każdym razem, kiedy powracał, na nowo się rozpędzał i ożywiał. Emocjonował mnie on nawet bardziej niż fragmenty o nieco większym nasileniu dramatyzmu. Całe wykonanie dobrze podsumowała więc rozpędzona coda, która sprawiała wrażenie, jakby nie dało jej się już zatrzymać.

Po przerwie zabrzmiał kwintet fortepianowy Es-dur op. 44 Roberta Schumana. Pierwsze, na co zwróciłem uwagę, to ponownie piękne współbrzmienia smyczków. Uwagę przykuwał również Kevin Kenner w czarnym garniturze z przypinką w kształcie tęczowej flagi, który w rozwinięciu tematu nie celował w popisową wirtuozerię, ale w liryczność i dramatyzm. Mimo takiego traktowania tej części zakończenie „Allegro” było faktycznie „brillante”.

Druga część od razu ujęła mnie dźwiękami i brzmieniami granymi bardzo ostrożnie i delikatnie. Uderzały jednak w marszu pogrzebowym nieczystości na linii wiolonczela–fortepian. Temat drugi ujmował niezwykłym romantyzmem. Powracający rytm marszu był później traktowany nieco swobodniej, choć ostatnie dźwięki drugiej części były również ciche i ostrożne. Były w nich jednak emocje, a między nimi ciekawa cisza.

„Scherzo” stworzyło bardzo wyraźny kontrast z częścią czwartą. Pojawiały się w niej już bowiem częste zmiany tempa i dynamiki. Na dramatyzm nakładała się liryka skrzypiec. A wszystko to bez przesady. Samo wykonanie w moim odczuciu było dobrym odczytaniem treści, którą zawarł w tej części Schuman. Było mocno osadzone w stylistyce romantycznej i balansujące między klasyczną kameralną muzyką a elementami wykonawczymi muzyki symfonicznej.

Wojciech Gabriel Pietrow

Źródło: Prosto o Muzyce

Dodaj komentarz