Konceptualizm w plenerze

Konceptualizm w plenerze

Sztuka awangardowa przeniesiona do nowej przestrzeni zyskuje nowe środki wyrazu, pobudza wyobraźnię artystów, sprzyja twórczej wolności. Czy jednak z takich działań może pozostać coś, co jeszcze będzie miało moc oddziaływania po latach? Sądząc po przykładzie wystawy „Osieki Plener 70 w warszawskiej Kordegardzie (galerii Narodowego Centrum Kultury) – jest to możliwe.

Sztuka konceptualna – czym jest, czy w ogóle da się ją ująć w jakiejkolwiek definicji? Próbę jej zdefiniowania podejmuje kuratorka wystawy „Osieki. Plener 70” – Agnieszka Bebłowska-Bednarkiewicz, cytując we wprowadzeniu do ekspozycji Luizę Nader („Konceptualizm w PRL”) i wskazując, że konceptualizm może przybrać zarówno „postać analitycznych zdań badających naturę sztuki”, jak i „materialną formę obiektów, przy założeniu, że pełnią one rolę wtórną do myśli”. Pretekstem do tych rozważań jest retrospektywa artystycznego pleneru w Osiekach, który odbył się w roku 1970. Impreza jako taka była cykliczna (wspominana edycja była VIII Spotkaniem Artystów i Teoretyków Sztuki, a plenery przestały być organizowane dopiero wraz z wybuchem stanu wojennego), zainicjowana m.in. przez współzałożyciela Grupy 55 i Galerii Krzywe Koło Mariana Bogusza, wspierana przez Koszalińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne i Związek Polskich Artystów Plastyków. Regularnie odbywała się w znajdujących się pod Koszalinem Osiekach. Plener korespondował z aktualnymi zjawiskami w sztuce, w Polsce rozpoczętymi podczas Sympozjum Wrocław ’70, a silnie kojarzonymi np. z Galerią pod Mona Lisą powstałą z inicjatywy Jerzego Ludwińskiego. I tak w Osiekach w 1970 r. pojawili się artyści, którzy wcześniej wystąpili na wrocławskim sympozjum, plener miał im umożliwić wymianę myśli i poglądów pod hasłem „Propozycje” zasugerowanym przez rysownika, grafika i projektanta, reprezentanta koloryzmu, Ryszarda Siennickiego. W sumie pojawiło się w Osiekach 36 artystów oraz pięciu krytyków i teoretyków sztuki. Wydarzeniu towarzyszyły niezapomniane akcje performatywne, w ramach jednej z nich Jarosław Kozłowski rozmieścił w okolicy 21 tabliczek z napisem „Strefa wyobraźni”. Stanowiło to swoisty manifest artystyczny, jeśli wziąć pod uwagę opresyjność komunistycznych władz państwa, w którym ówczesnym artystom przyszło żyć i tworzyć. W ten sposób twórca dał wyraz swoistemu paradoksowi – z jednej strony plenery mogły się oficjalnie odbyć, a pobyt na nich był finansowany dla gości z Polski i z zagranicy, z drugiej – wszystkie tabliczki na ulicach były cichaczem demontowane i konfiskowane…

 

Na warszawskiej wystawie możemy zobaczyć rzetelną i arcyciekawą dokumentację historycznego pleneru oraz poczuć jego klimat (np. na jednym ze zdjęć widzimy artystkę romantycznie wiozącą swoją pracę motorówką). A dzięki temu, że Jerzy Fedorowicz i Ludmiła Popiel zapoczątkowali pozostawianie Osiekom w darze dzieł powstałych na plenerach, mogły powstać późniejsze zbiory Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Koszalinie, z których pochodzą zarazem prace prezentowane obecnie w Kordegardzie. Wśród nich niektóre rzeczywiście urzekają pomysłowością i formą, jak np. biało-czarna „XXX” – kolaż autorstwa Jana Ziemskiego czy silnie skontrastowany „Obraz XX” Ryszarda Siennickiego. Oprócz tego można też obejrzeć prace m.in.: Barbary Grobelnej, Andrzeja Lachowicza, Zbigniewa Makarewicza, Jerzego Kałuckiego czy Janusza Orbitowskiego. Bardzo interesująco na tym tle wypada obraz olejny Barbary Kozłowskiej „Linia graniczna”, zawierający całą koncepcję powiązania kolorów i odcieni z przestrzenią, więc niewątpliwie konceptualny, pełen fantazji.

 

To, co natomiast pozwala się absolutnie rozmarzyć i z nostalgią pomyśleć o latach 70., to doskonale oddana na wystawie atmosfera całego projektu, który był realizowany w bliskości z naturą i swobodnie łączył różne dziedziny sztuki, bo oprócz malarstwa również film, muzykę, filozofię. Dzięki temu w roku 1970 mogły powstać takie perełki, jak instalacja Andrzeja Marczyńskiego w zabawny sposób łącząca nicią leśne drzewa. Aż chciałoby się przenieść w czasie i tam być, bo – powtarzając za artystą awangardowym Zdzisławem Jurkiewiczem – „…zwyczajną rzeczywistość należy uczynić niezwykłą”!

 

(MB)

Źródło: Prosto o Muzyce


Dodaj komentarz