Lalka – najlepsza pomoc naukowa

Wszyscy się zachwycali, ale nie profesor malarstwa (być może dlatego, że włosy miał zrobione z trawnika modelarskiego), który nam powiedział, że jak się lubi poziomki, wcale nie idzie się na poziomkarstwo, a jak lody, to na lodziarstwo. No i wybrałyśmy grafikę i malarstwo.

 

Codzienne przyglądanie się próbom spektaklu o Muminkach było nieprzerwanym pasmem radości i zachwytu. Podobało mi się, że np. Włóczykij był najpierw lalką, a potem, gdy musiał powiedzieć coś bardzo ważnego, przeistaczał się w aktora. W bardzo ciekawy sposób użyto również jawajek (lalek z uchwytami z tyłu głowy), by mogły grać na „pełnym morzu”. Morzem były dwie panie z muszlami na głowach, które w ciągu całej sceny musiały robić przysiady, by rozpięta między nimi tkanina mogła falować.

 

Gwiazdami były klejona przez wiele dni z papier-maché wielka Buka oraz złośliwa indywidualistka Mała Mi. Zachwyciła mnie zwłaszcza jej lalka wykonana z metalowej siatki, bo gdy się naładowała od Hatifnatów, mogła świecić! O ile prostsze są dzisiaj sposoby na czarowanie w teatrze. Gdy nadszedł dzień premiery i teatr miała odwiedzić autorka sztuki Tove Jansson, postanowiłyśmy z koleżanką upiec ptysie. Wyszły wspaniale (co prawda dopiero za drugim razem) i żeby nie zostały zjedzone przez braci koleżanki, włożyła je do pudła na pościel tapczanu, na którym spała.

Źródło: Prosto o Muzyce

Leave a comment