Szumowska „Śniegu już nigdy nie będzie”

Trzeba jednak przyznać, że sporo tu niedopowiedzeń, charakter głównego bohatera zostaje ledwie naszkicowany – wiemy, że w dzieciństwie nie zdołał uzdrowić swojej matki, choć bardzo w to wierzył, i wydaje się, że dziś dzięki niej ma dostęp do świata duchów. Mimo to narracja całej historii jest bardzo spójna, pewne wątki powracają, inne się zazębiają, składając się na przekonujący obraz zmieniającej się społeczności. Wykorzystane w ścieżce klasyczne utwory Dymitra Szostakowicza czy kompozycje Maxa Richtera pomagają w czułym, empatycznym podejściu do kolejnych bohaterów. Oczywiście, każdemu z nich nadali wyjątkową osobowość doborowi aktorzy – Agata Kulesza, Katarzyna Figura, Łukasz Simlat, Andrzej Chyra, Krzysztof Czeczot, Weronika Rosati czy, tym razem bodaj z nich „najlepsza”, Maja Ostaszewska.

 

Aczkolwiek warto powiedzieć, że owej empatii odmawia się w niektórych recenzjach samej reżyserce, zarzucając jej pełen wyższości ton oraz moralne ocenianie mniejszych i większych przewinień i słabości poszczególnych postaci. Czy tak jest w rzeczywistości? Ja bym się z tym nie zgodziła. Oczywiście, obraz nie stroni od ironii, szczególnie gdy widzimy scenografię domu zapatrzonej w swoje trzy buldogi Katarzyny Figury. Niemniej obserwując społeczność oczyma Żeni, nie sposób nie mieć do niej wyrozumiałego, pełnego troski podejścia. Dlatego otrzymana w Moskwie na Festiwalu Filmów Polskich „Wisła” II nagroda za „humanizm i najwyższej klasy reżyserię” nie wydaje się tu przypadkowa. „Śniegu już nigdy nie będzie” to zarazem kolejny film w twórczym dorobku Szumowskiej, który opowiada o wymykającej się definicjom rzeczywistości i zmusza nas do zanurzenia się w niej wyjątkowo głęboko.

 

(MB)

Źródło: Prosto o Muzyce

Leave a comment