W oczach znajduje się wszystko

W oczach znajduje się wszystko

Młodzi filmowcy z Warszawskiej Szkoły Filmowej wzięli na warsztat wyjątkowo trudny temat, realizując film na pograniczu dokumentu i fabuły. Krótkometrażowa „Sukienka” odnosi teraz triumfy na całym świecie. O odwadze, samotności, o tym, co nieludzkie i zarazem bardzo ludzkie opowiada reżyser Tadeusz Łysiak.

rozmawia Maja Baczyńska
 

Maja Baczyńska: „Sukienka” porusza temat tabu. I to bez żadnych „filtrów ochronnych”. Bohaterką jest karlica Julia (w tej roli Anna Dzieduszycka), która pragnie miłości, bliskości, zmysłowości. Chce tego, czego wydawałoby się, że pragnie każda kobieta. Mamy tu prostą historię, która nabiera głębszego wymiaru przez postać głównej bohaterki…

Tadeusz Łysiak : Od samego początku wiedziałem, że będzie to mocna i trudna historia, sporo wymagająca zarówno ode mnie, jak i od aktorów oraz członków ekipy filmowej. Nie chodzi tu jednak tylko o tę pozorną odmienność fizyczną głównej bohaterki, ale o emocje, które Julii towarzyszą. O odrzucenie, samotność i ostracyzm, o to, że społeczeństwo, w którym żyjemy, bywa okrutne, podłe, potrafi szybko i bez pardonu odrzucić każdego, kto nie wpasuje się w schemat i ograbić człowieka z poczucia bezpieczeństwa, miłości i przynależności. Często porównuję ten film z albumem „The Wall” Pink Floydów, który od zawsze jest dla mnie rodzajem filozoficznego kompasu. Nasza bohaterka – podobnie jak alter ego Rogera Watersa – w wyniku pewnych traumatycznych wydarzeń i bolesnych wspomnień buduje wokół siebie mentalny mur, odgradzając się od otoczenia, do czego przyczyniają się wszyscy, których spotyka.

 

Czy podjęcie takiego tematu wymaga od reżysera odwagi? A może wcale nie trzeba w sobie przełamywać żadnych barier, ale po prostu należy mieć upodobanie w opowiadaniu o tym, co wymyka się schematom?

Myślę, że każdy film wymaga od reżysera jakiejś odwagi, przede wszystkim w pokazywaniu swojej percepcji na świat. Ten był szczególnie trudny, ale złożyło się na to wiele czynników, a przede wszystkim fakt, że z jakiegoś powodu każdy z nas potrafił zidentyfikować się ze wszystkim, co przeżywała Julia. Każdy bowiem kiedyś czuł się samotny i odrzucony, a nie ma w moim przekonaniu gorszej mieszanki uczuć niż ta, którą odczuwamy, gdy jesteśmy pozbawieni nadziei, wciśnięci w kąt, pogrążeni w ciemności i zupełnie sami.

Źródło: Prosto o Muzyce


Dodaj komentarz