Koncert Inauguracyjny w Filharmonii Łódzkiej

Ostatni utwór, który wybrzmiał tego wieczoru to kompozycja dyplomowa Dimitra Szostakowicza – „I Symfonia f-moll op. 10”. Konrad Mielnik wspomniał, że kompozytor bardzo często wykorzystywał autorski motyw muzyczny – „d es c h”, który jest rozwinięciem jego imienia i nazwiska. Paweł Przytocki, we wcześniejszej rozmowie zapowiadającej Koncert Inauguracyjny, wspomniał, że jest to znakomite dzieło, najbardziej klasyczne tego kompozytora. Warto jeszcze podkreślić, że pełne wykorzystanie aparatu orkiestry pozwoliło zaznaczyć obecność każdego z muzyków.

 

Gdy wychodzę z koncertów bardzo lubię wsłuchiwać się w rozmowy publiczności – mogę wtedy skonfrontować swoje odczucia „pokoncertowe”. Melomani pobudzeni muzycznymi emocjami prześcigają się na argumenty odnośnie do tego, co było najlepsze, co się podobało. Tak było i tym razem. Schodząc po schodach prowadzących do wyjścia, a także jeszcze przed samą filharmonią roiło się od opinii: ależ ten chór śpiewa, pianistka rewelacyjna, uwielbiam koncerty symfoniczne. Zatem głód publiczności – zaspokojony. Każdy coś znalazł dla siebie.

 

Sezon rozpoczął się koncertowo! Miejmy nadzieję, że ta wymiana energii publiczności z artystami będzie mogła odbywać się przez kolejne miesiące nowego sezonu artystycznego. A jeśli, jaki koncert inauguracyjny taki cały sezon – to będzie to dobry sezon!

 

Maria Krawczyk

 

Źródło: Prosto o Muzyce

Leave a comment