Rozważny i romantyczna w Europie Chopina

Jednym z najbardziej wyczekiwanych przez mnie koncertów w ramach XVII Międzynarodowego Festiwalu „Chopin i jego Europa” był występ skrzypaczki Bomsori Kim i pianisty Rafała Blechacza.

Duet laureatki drugiego miejsca w XV Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu oraz zwycięzcy XV Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina przyciągnął tłum podekscytowanych słuchaczy, którzy późną porą (g. 21:00) dnia 21.08.2021 r. wypełnili salę koncertową Filharmonii Narodowej. Spotkanie na jednej scenie tych dwóch wybitnych instrumentalistów młodego pokolenia nie było przypadkowe, wszak znają się i współpracują od 2016 r. Owocem tej współpracy jest płyta z utworami polskich i francuskich kompozytorów, z których dwa – sonaty Debussy’ego i Szymanowskiego – mogliśmy usłyszeć tego wieczoru. Tym samym koncert stanowił element promocji płyty, po którą już przed koncertem i w jego przerwie ustawiały się kolejki.

 

Południowokoreańska skrzypaczka i polski pianista jako duet doskonale wpisali się w tegoroczne motto festiwalu „Tak daleko, tak blisko…”, będąc dla publiczności żywym świadectwem muzyki jako czynnika zbliżającego ludzi oddalonych od siebie o tysiące kilometrów. W programie koncertu znalazły się wyłącznie sonaty na skrzypce i fortepian, których kompozytorzy należeli do czołowych współtwórców kultury w Europie, w której Fryderyk Chopin się urodził, w której żył i którą po sobie pozostawił. Wykonawcy postawili na klasyczne otwarcie prezentując na wstępie Sonatę D-dur op. 12 nr 1 Ludwiga van Beethovena. Wraz z nią wprowadzili radosną atmosferę, obecną szczególnie w pierwszej części tego utworu, przeplataną następnie ogniem dramatyzmu oraz powiewem delikatności w drugiej części, a także drapieżnością i dowcipem w części trzeciej. Cały utwór aż promieniował klarownością formy, bezpośredniością gry i jasnym przekazem. Swoboda artystów w operowaniu różnymi barwami i nastrojami ujawniła się już w kameralnym dziele klasyka wiedeńskiego, aby w pełni dojść do głosu w kolejnych punktach programu.

 

Niejako w opozycji do utworu Beethovena została zagrana III Sonata d-moll op. 108 Johannesa Brahmsa, stanowiąca raczej zestawienie osobistych przeżyć i wyznań, niż kompozycję przeznaczoną do wykonywania przed pełną widownią. Wiodącą rolę pełni w tym utworze fortepian – Blechacz świetnie się w tej roli sprawdził, błyskotliwie rozgrywając swoją wirtuozowską partię. Jednakże skrzypce jedynie nieznacznie ustępują pola fortepianowi. Faktycznie toczą z nim nieustanną walkę – w delikatniejszej formie: pełną przekory rozmowę – raz po raz wychodząc na pierwszy plan w temacie lub dopowiadając ostatnie słowo we frazie. Wyjątek stanowi druga część tej sonaty, dająca skrzypkowi rozległe pole do wyrazu osobistej wrażliwości i głębi przeżyć, z czego Kim skorzystała z pełnym emocjonalnym zaangażowaniem. Temat trzeciej części, będącej swoistym intermezzo, podany został pół żartem, pół serio, w sposób sugerujący publiczności, że do muzyki – i do życia – trzeba, przynajmniej czasem, podchodzić z dystansem. Burzliwa czwarta część przywodząca na myśl spienione fale oceanu „przepłynęła” w błyskawicznym tempie, urywając się gwałtownie i pozostawiając pewien niedosyt – niczym niedopowiedziane zakończenie…

Źródło: Prosto o Muzyce

Leave a comment