Szymon Nehring na festiwalu Sinfonia Varsovia Swojemu Miastu

O tym, że muzyczna nostalgia nie musi nieść ze sobą bezbrzeżnego smutku, a Czajkowski to nie tylko „Jezioro łabędzie” czy „Dziadek do orzechów”, przekonali się słuchacze finałowego koncertu w ramach festiwalu Sinfonia Varsovia Swojemu Miastu.

Refleksyjny nastrój udzielił się publiczności już na początku koncertu, wraz z pierwszymi frazami „Chaconne in memoria del Giovanni Paolo II” na orkiestrę smyczkową, czyli ostatniej części „Polskiego Requiem” Krzysztofa Pendereckiego. Utwór ten, napisany w 2005 r. po śmierci Jana Pawła II i poświęcony jego pamięci, skłania do zadumy nad życiem wielkiego Polaka. Szlachetna emocjonalność – bez nadmiernego pietyzmu czy patosu – i narracyjny charakter „Chaconne” wiernie oddany przez Sinfonię Varsovię pozwolił słuchaczom zatrzymać się na chwilę, aby zastanowić się nad sensem ludzkiego życiem oraz jego transcendentnym wymiarem.

 

Wyciszoną „Chaconną” publiczność została doskonale przygotowana na wysłuchanie II koncertu fortepianowego f-moll op. 21 Fryderyka Chopina, w którym Szymon Nehring uraczył nas bogatą paletą barw i nastrojów. Już w dumnym Maestoso (cz. I) pokazał swoją wyrafinowaną wrażliwość, ujawniającą się m.in. w prześlicznych pianissimach, granych z czułością i w głębokim skupieniu. W czarującym Larghetto (cz. II) młody pianista poprowadził emocjonującą narrację, którą rozpoczął w najdelikatniejszym dolcissimo. Dźwięki wysypywały się mu spod palców i uderzały w membrany naszych uszu niczym maleńkie perełki rozsypujące się po marmurowej posadzce. Opowiadał nam przy tym historię rodem nie z tego świata – o miłości doskonałej, wyrażającej się w skończonym pięknie fortepianowego brzmienia. Z tego upojnego świata idei byliśmy boleśnie wyrywani frazami o burzliwym, poszarpanym charakterze, mogącymi symbolizować wewnętrzne rozdarcie człowieka, który uświadamia sobie niedostępność upragnionego ideału… Mazurkowe Allegro Vivace (cz. III) w wydaniu Nehringa było lekkie i zadziorne, momentami przypominające bardziej radosną zabawę niż poważną grę koncertową. Błyskotliwa koda, pomimo intensywności brzmienia typowego dla finałowych kulminacji, została uchroniona przed niepotrzebną podniosłością. Perlisty ton Nehringa zachwycał do ostatniej nuty. Znakomite wyczucie czasu w muzyce i zgrabnie stosowane rubata otwierały słuchaczy na wielowymiarową czasoprzestrzeń, w której mogli głębiej odetchnąć i odpocząć od pędu dnia codziennego.

 

Koncertem tym Szymon Nehring po raz kolejny dowiódł, że muzykę Chopina nie tylko rozumie, lecz także potrafi przekazać ją publiczności w nader urozmaiconej formie. Występ z Sinfonią Varsovią mógł stanowić dla niego swoistą „próbę generalną” przed październikowym konkursem chopinowskim, do którego został zakwalifikowany bez udziału w eliminacjach jako finalista XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. F. Chopina (2015) oraz zwycięzca XV Konkursu Rubinsteina w Tel-Awiwie (2017). Czas pokaże, czy Nehring pokona w tym roku słuszne grono konkurentów i sięgnie po najwyższe konkursowe laury. Na komplement zasługuje także Sinfonia Varsovia, która, z energicznym Aleksandrem Markoviciem na czele, taktownie towarzyszyła soliście, współtworząc spójny muzyczny obraz.

Źródło: Prosto o Muzyce

Leave a comment