W domu u Sinfonii Varsovii

W domu u Sinfonii Varsovii

Muzyka w strugach deszczu i słoneczn(ikow)e pożegnania: pomimo niesprzyjającej pogody orkiestra Sinfonia Varsovia pod batutą maestro Jerzego Maksymiuka przyjęła zgromadzoną publiczność dnia 26. sierpnia br. w swojej siedzibie przy ul. Grochowskiej 272 w Warszawie nad wyraz ciepło.

Wizja koncertu plenerowego w chłodny i deszczowy dzień zrodziła we mnie obawę, czy ten koncert – jeden z wielu w ramach festiwalu Sinfonia Varsovia Swojemu Miastu – w ogóle się odbędzie, a jeśli tak, to jakiego brzmienia będzie można oczekiwać od orkiestry smyczkowej grającej w takich warunkach atmosferycznych. Bo tzw. pawilon koncertowy, w którym z braku odpowiedniej sali na terenie siedziby orkiestry odbywają się aktualnie koncerty, to solidny i estetyczny namiot, który chroni od deszczu, ale przed chłodem i wilgocią – już nie. Na miejscu okazało się jednak, że orkiestra jest „dogrzewana” specjalnymi lampami, a publiczność niezrażona pogodą zjawiła się tłumnie, aby oklaskiwać znanego wszystkim melomanom maestro Maksymiuka – jednego z „ojców” Sinfonii Varsovii, powstałej w wyniku rozbudowy założonej przez niego Polskiej Orkiestry Kameralnej. To właśnie osoba tego znakomitego dyrygenta była jednym z elementów, które stworzyły szczególną, domową atmosferę podczas koncertu.

 

Otwierająca wieczór sześcioczęściowa „Colas Breugnon. Suita w dawnym stylu na orkiestrę smyczkową z fletem” Tadeusza Bairda zabrzmiała subtelnie i delikatnie, oferując słuchaczom cały wachlarz barw i stylów. Kompozycja, która powstała na bazie Bairdowskiej muzycznej ilustracji do słuchowiska radiowego „Colas Breugnon” według powieści Romain Rollanda, jest przykładem archaizacji z elementami stylizacji ludowej. Zastosowanie rozwiązań renesansowych (cz. III i V), barokowych i klasycznych (cz. I, VI) oraz romantycznych (cz. II, IV), podkreśliło kontrast wyrazowy między kolejnymi częściami. I tak na przykład w II części (Kantylena miłosna „Cantilène d’amour”) poruszał liryczny śpiew altówek kontrastujący z radosnym, tanecznym charakterem części III (Taniec I „Basse danse”), w której urzekająco prezentował się kwartet smyczkowy dialogujący z fletem. Mroczny klimat IV części (Smutna pieśń „Chant triste”) ustąpił lekkim i urokliwym frazom części V (Taniec II „Gaillarde”), w której klarowne pizzicato przywodziło na myśl drobne kroki tańczących w takt menueta.

 

Z muzycznej podróży w czasie powróciliśmy do warszawskiego „tu i teraz” przywołani przez dyrektora Sinfonii Varsovii, Janusza Marynowskiego, który zapowiedział i poprowadził specjalny punkt programu czyli pożegnanie trzech odchodzących na emeryturę członków orkiestry: skrzypków Pawła Gadzinę i Grzegorza Kozłowskiego oraz oboistę Bolesława Słowika. Panowie zostali wywołani do tablicy, obdarowani pamiątkowymi prezentami firmowymi i pokaźnych rozmiarów bukietami słoneczników, a przez publiczność nagrodzenie gromkimi brawami. Nie obyło się bez imiennych gratulacji od samego maestro Maksymiuka, z którym, począwszy od gry w Polskiej Orkiestrze Kameralnej, panowie Gadzina i Kozłowski współpracują od ponad 40 lat. Serdeczne słowa pożegnania i podziękowania, którymi wymienili się żegnający i odchodzący, wywołały na scenie niezwykle ciepłą atmosferę, która udzieliła się publiczności. Odniosłam wrażenie, jakbym uczestniczyła w spotkaniu kochającej się rodziny, w której wszyscy darzą się wzajemnym szacunkiem i cieszą się swoją obecnością. Jako świadek tej niepowtarzalnej uroczystości poczułam się wyróżniona i zaszczycona.

Źródło: Prosto o Muzyce


Dodaj komentarz