Głos, który wyraża miłość

Piosenkarka z pełną determinacją starała się godzić życie rodzinne z zawodowym, od zawsze marzyła o scenie, a jej imponująca kariera pomogła wesprzeć i jej bliskich – Céline Dion pochodziła z wielodzietnej, wprawdzie kochającej, ale niezbyt zamożnej rodziny. W filmie widzimy, jak w trakcie jednego koncertów Aline dowiaduje się o śmierci swojego ojca i łamiącym się głosem zaczyna śpiewać znaną melodię Louisa Armstronga „What a wonderful world”. Wyraża tym samym całą wdzięczność za łaskę, którą została obdarzona, i wcale nie tylko o głos i miłość tu chodzi – jednym z największych otrzymanych przez nią darów jest tu współdzieląca pasję muzyczną i dbająca o więzi rodzina, a w niej kibicujący i wspierający talenty dzieci rodzice. – Chciałam pokazać siłę tej rodziny, solidne fundamenty, które zawsze pomagały jej twardo stąpać po ziemi – wyjaśnia Valérie Lemercier. Ten aspekt opowieści rzeczywiście może szczególnie poruszać, bo pokazuje Céline Dion jako „zwykłą kobietę”, o czym zresztą śpiewa w finale filmu. Jej zwykłość to wielkie serce dla bliskich, tytułowy „głos miłości”, który sprawił, że jej życie w tak naturalny sposób stało się muzyką (i być może dokładnie w tej kolejności). Chociaż trzeba przyznać, że film dopiero od pewnego momentu kładzie nacisk na tę kwestię. Jakby w życiu artystki nastąpił jakiś przełom i to, co z początku było pasją – wykonywanie piosenek, w których wyśpiewywała swoją miłość (bo jak sama przyznała w jednym z wywiadów, akurat w kontekście uczucia do męża: „Kiedy jesteś zakochany, chcesz to wykrzyczeć światu”) – z czasem stało się dla niej pewnego rodzaju ciężarem. Mimo że to właśnie śpiew okazał się dla wokalistki najbardziej stałym elementem jej egzystencji, podczas gdy śmierć po kolei zabierała jej bliskich. Tak czy inaczej, niezwykłość filmowej Aline przejawia się w tym, że najlepiej czuje się, gdy śpiewa, poprzez śpiew wyraża się, a może nawet terapeutycznie oddziałuje na innych… i na siebie, śpiewając także po stracie najukochańszych osób, do końca kontynuując wspólnie rozpoczęte dzieło i mając szacunek do fanów, nawet gdy organizm i psychika nie mają już siły na kolejny koncert na trasie. – Poza talentem fascynuje mnie w Céline Dion jej uczciwość – jak sama siebie określa, jest niczym otwarta księga – opowiada Lemercier. – – Swoich słuchaczy traktuje jak rodzinę. Mówi o sobie i swoim życiu, dzieli się zarówno radością, jak i smutkiem. Kiedy zobaczyłam ją na koncercie w Bercy, na własne oczy przekonałam się, jaka energia ją otacza i jaki mili są jej fani. Czułam się zupełnie jak w domu – zapewnia.

Źródło: Prosto o Muzyce

Leave a comment