koncert Soyoung Yoon w Filharmonii Łódzkiej

12 listopada łódzcy melomani mieli okazję wysłuchać niezwykle barwnego koncertu symfonicznego. Orkiestrę poprowadził pierwszy gościnny dyrygent Michał Nesterowicz. Myślą przewodnią wieczoru była istota inspiracji tradycją i ludowością. Odpowiedzialna tego wieczoru za słowo Magdalena Miśka-Jackowska zaznaczyła, że program koncertu pokazuje to, jak bardzo fascynujące mogą być sposoby przetwarzania tych tradycji.

Bohaterem pierwszej części koncertu był argentyński wirtuoz i twórca Astor Piazzolla, który zasłynął z tego, że swoją twórczością odmienił oblicze tanga. Kompozytor pokazał, że tango to nie tylko taniec. To muzyka także dla ducha – nie tylko dla nóg. Orkiestra smyczkowa wykonała „Cuatro Estaciones Porteñas(„Cztery pory roku w Buenos Aires”) w opracowaniu rosyjskiego dyrygenta L. Desyatnikova na skrzypce i orkiestrę smyczkową. Pierwotnie utwór został skomponowany na skrzypce, fortepian, gitarę elektryczną oraz pantaleon. W roli solistki wystąpiła hipnotyzująca swoją ekspresją i interpretacją koreańska skrzypaczka Soyoung Yoon, która jest laureatką najważniejszych konkursów skrzypcowych. Prowadząca koncert zaznaczyła, że sama artystka często wspomina, że uwielbia grać ten utwór, co bez wątpienia było zauważalne podczas wykonania tego dzieła. „Cztery pory roku w Buenos Aires” to dzieło inspirowane słynnymi (jak sama nazwa wskazuje) „Czterema porami roku” Antonia Vivaldiego, ale dzięki niezwykłemu kunsztowi Piazzolli łódzka publiczność miała możliwość odkryć nowe oblicze jednego z najsłynniejszych dzieł oraz przenieść się w świat argentyńskich temperamentów. Pierwsza część koncertu zakończyła się gromkimi brawami oraz bisem. Skrzypaczka wykonała wraz z orkiestrą smyczkową „Oblivion” również Astora Piazzolli.
 

Druga połowa koncertu należała do Wojciecha Kilara, a także dwóch węgierskich twórców oraz badaczy muzyki rozrywkowej – Béli Bartóka oraz Zoltána Kodálya. Dla każdego z tych twórców znaczenie muzyki ludowej stanowiło podstawę ich kompozycji. Najpierw zabrzmiały „Rumuńskie tańce ludowe” Bartóka, a następnie „Summer Evening” Kodálya. Magdalena Miśka-Jackowska podkreśliła, że wykonanie „Orawy” Wojciecha Kilara jest pewnego rodzaju zapowiedzią tego, co będzie się działo dookoła bogatej twórczości kompozytora w nadchodzącym roku, który wiąże się z jubileuszem jego 90. urodzin. „Orawa” to utwór nieustannie „świeży”, jest dziełem niezwykle entuzjastycznie przyjmowanym na całym świecie. Łódzka publiczność także to potwierdziła i nagrodziła wykonawców wyjątkowymi brawami, a podczas utworu niejeden meloman po cichu podrygiwał nogą w rytm utworu.

 

To kolejny niezwykle barwny koncert Filharmonii Łódzkiej, który porwał (tym razem nawet do tańca) publiczność.

 

Maria Krawczyk

Źródło: Prosto o Muzyce

Leave a comment