Wytańczyć marzenia [rozmowa z Julią Ciesielską]

Zdarzały się wątpliwości co do trafności wyboru? To chyba niełatwy zawód i niełatwa ku niemu droga.

Aby być dobrym tancerzem, trzeba się uzbroić w cierpliwość, wytrwałość i każdego dnia dążyć do celu. Musimy zdrowo się odżywiać, regularnie trenować, wzmacniać mięśnie, rozciągać się, dbać o regenerację i dobry sen.

Oczywiście, miewam chwile zwątpienia, gdy nie czuję się wystarczająco dobra, bo zawsze chcę wymagać od siebie więcej i więcej. Jednak gdy staję na scenie, słyszę muzykę, widzę podnoszącą się kurtynę, światła skierowane w moją stronę i zaczynam tańczyć, wtedy czuję się wolna, szczęśliwa i wiem, że wybrałam ten zawód słusznie, bo naprawdę to kocham.

 

Kto Panią wspierał i kto inspirował, by podjąć się takiego zadania?

Moja rodzina zawsze stanowiła dla mnie największe wsparcie. Bez nich nie udałoby mi się osiągnąć moich marzeń. Zawsze przy mnie byli i wiem, że zawsze ze mną będą. Potrafią mnie motywować, pocieszać w trudnych chwilach i wierzyć we mnie nawet wtedy, gdy ja sama nie potrafię uwierzyć we własne możliwości. Będąc tak daleko od domu, zrozumiałam, że to oni właśnie są dla mnie największą inspiracją.

Moja mama codziennie inspiruje mnie swoją bezgraniczną miłością, ciepłem i mądrością, którą posiada. Mój tata – najodważniejsza osoba, jaką znam – nauczył mnie, jak walczyć o marzenia i nigdy się nie poddawać. A moje ukochane siostry – Agata i Karolina – pokazały mi, jak podążać własną drogą i jak doceniać piękno chwili. Dziękuję Wam za wszystko.

 

Gdzie widzi Pani – chciałaby Pani – zobaczyć się za, powiedzmy, dziesięć lat?

Na pewno na scenie! Po ukończeniu The Juilliard School chciałabym rozpocząć pracę na deskach światowych teatrów. Zależy mi, aby był to teatr z wszechstronnym repertuarem i dobrym zespołem tancerzy, abym mogła nadal się rozwijać, jak również tworzyć jako choreograf.

 

W tym roku Światowy Dzień Baletu przypadał 19 października. Pani jest jeszcze bardzo młodą tancerką, chociaż z niewątpliwymi osiągnięciami. Jakie byłoby przesłanie Julii Ciesielskiej dla młodszych koleżanek i kolegów – powiedzmy: po fachu – którzy są jeszcze na początku baletowej drogi?

 

Chciałabym, aby każdy tancerz pamiętał, że taniec to coś więcej niż tylko technika. Jest to możliwość wyrażania siebie i tego, co mamy w środku.

Wierzę, że każdy z nas ma „to coś” w sobie i jeśli uwierzymy we własne siły, otworzymy się i pokażemy naszą osobowość oraz indywidualność, będziemy w stanie osiągnąć niesamowite rzeczy, a nasz taniec będzie prawdziwy i autentyczny.

 

Źródło: Prosto o Muzyce

Leave a comment