Trzy dni grania – piętnastolecie NeoQuartet

Trzy dni grania – piętnastolecie NeoQuartet

Elektroakustycznie – koncert pierwszy (9.12.2021)

W ramach obchodów piętnastolecia NeoQuartetu został przeprowadzony konkurs kompozytorski dla twórców do 35. roku życia. Kilkanaścioro uczestników przesłało utwory na elektroakustyczny kwartet smyczkowy. Wyróżniono trzy następujące dzieła, które wymieniam od najniższego stopnia podium: Jakub Pawlak – „UNO-FLATU na kwartet smyczkowy i taśmę stereo”, Nikodem Kluczyński – „Phronesis na kwartet smyczkowy i elektronikę”, Magdalena Gorwa – „Crushed quartet na preparowany kwartet smyczkowy i elektronikę”. Wyróżnione kompozycje, chociaż różne pod wieloma względami, zdawał się przenikać podobny nastrój niepokoju. Powtarzalne dźwięki smyczków i punktowe pizzicata współbrzmiały w trudnym do opisania dialogu z dźwiękami odtwarzanymi z taśmy, budowały swoiste napięcie, rysowały dźwiękową scenerię, w którą zanurzało się z przyjemnością podszytą nieokreśloną obawą. Szczególnie ciekawie zabrzmiało nagrodzone dzieło Magdaleny Gorwy. Przed jego wykonaniem muzycy zawiesili na strunach swoich instrumentów spinacze, które w niekontrolowany sposób postukiwały w czasie gry. Z taśmy emitowane były niskie dźwięki przetykane odgłosami, przywodzące na myśl stukot małych kamieni odbijających się od blachy albo pogłosy deszczu spadającego na cienką osłonę parasola, które wyznaczają rytm o płynnych granicach.

 

Po zaprezentowaniu nagrodzonych utworów i rozdaniu dyplomów laureatom NeoQuartet zagrał „Crystallum na kwartet smyczkowy i elektronikę”, napisane przez Irańczyka Idina Samimiego Mofakhama. Muzycy, grając ten utwór, mieli przed sobą telefony z zegarami odliczającymi czas. To licznik upływających sekund i minut zdawał się decydować o zwiększaniu lub zmniejszaniu tempa, przechodzeniu do kolejnych fraz. Wysokie dźwięki powtarzalnie wznosiły się i opadały. Momentami ich piskliwość i monotonia były dokuczliwe, zwłaszcza przy przeciąganych, wysokich tonach. Utwór Mofakhama sprawiał wrażenie trudnego, nieprzyjemnego, ale przez to też intrygującego, jakby zamykał słuchaczy we wnętrzu zimnego kryształu.

 

Koncert z utworami elektroakustycznymi zakończyło wykonanie przez NeoQuartet dzieła Martyny Koseckiej zatytułowanego „Arkhe: Noise Maps na amplifikowany kwartet smyczkowy, elektronikę i mapping 3D” (ten ostatni element, wyświetlany na ścianie, stworzyła Aleksandra Ołdak). W tej zagadkowej kompozycji głos z taśmy wypowiada słowa, które sugerują, że ktoś chce się schować przed śmiertelnym ciosem najpierw za drzewem, później pod kamieniem, a na końcu pod wodą. Z tymi zdaniami korespondują materiały używane przez muzyków do wytworzenia ambientowych dźwięków: potrząsają oni gałęziami z suchymi liśćmi (a nawet używają ich jak smyczków), uderzają o siebie kamieniami oraz mieszają wodę w misce. Znów jest dość mrocznie, nostalgicznie, ale jednocześnie ciekawie, zwłaszcza że muzykę ilustrują wyświetlane na ścianie proste animacje przedstawiające drzewo, kamienie i abstrakcyjne kształty.

 

Podczas pierwszego, elektroakustycznego, jubileuszowego koncertu NeoQuartet wykonał utwory intrygujące, ale też trudno poddające się opisowi oraz nawet ogólnej i mglistej interpretacji, co nie jest zresztą ewenementem we współczesnej muzyce poważnej. Niemniej słuchanie najnowszych kompozycji w premierowych wykonaniach pozwoliło zanurzyć się w świat dźwięków niebanalnych, przejmujących i momentami poruszających nieoczywistym pięknem swojej faktury albo urywanej melodii.

Źródło: Prosto o Muzyce


Dodaj komentarz