Koncert Szymona Mechlińskiego w Operze Wrocławskiej


Po przerwie tych osobistych odkryć było więcej. Przede wszystkim należały do nich fragmenty opery „Pan Wołodyjowski” Henryka Skirmuntta – kompozytora i poety, którego nazwisko zostało niemal całkowicie wymazane z historii muzyki polskiej. Z opery pozostał jedynie wyciąg fortepianowy, z którego fragmenty zinstrumentował Rafał Kłoczko. Aria „Ałła, Ałła” w wersji orkiestrowej zabrzmiała więc po raz pierwszy. Już początkowe frazy pokazują, że kompozytor miał wyjątkowe wyczucie w muzycznym budowaniu opowieści przeznaczonej na deski teatru. Kolory, jakimi odmalowuje namiętność i gniew Azji Tuchajbejowicza, na pewno nie pochodzą z podstawowej palety barw, ale wynikają z głębokiego zanurzenia się w emocje postaci, a zarazem w proces dokonujących się w niej przemian. Wspaniałe wykonanie Szymona Mechlińskiego pozwoliło z uwagą śledzić relację muzyki i słowa. Jeszcze bardziej przypadł mi do gustu duet „Teraz! W drogę tam!” z II aktu tej opery, w którym Skirmuntt, dla zaostrzenia przekazu, poprawił nieco Sienkiewicza. Otóż w wersji operowej Azja zostaje zabity przez Basię (ujmująca Joanna Zawartko), co pozwoliło zaistnieć cięższej, stopniowo gęstniejącej dramaturgii. Nie mogłam też pozbyć się wrażenia pewnych podobieństw do „Króla Rogera” Karola Szymanowskiego. Ciekawa jestem, czy „Pan Wołodyjowski” Henryka Skirmuntta miałby szanse, choćby w części, powtórzyć międzynarodowy sukces sycylijskiego dramatu. Z pewnością jednak odniósł sukces sam koncert „Poszukiwacze zaginionych arii”. Do pełni satysfakcji zabrakło mi, jak często się dzieje w przypadku wykonawstwa operowego, gestów mniej konwencjonalnych od ręki skierowanej ku górze lub położonej na sercu.

 

Chciałoby się zakończyć sztampą w stylu – cudze chwalicie, swego nie znacie. Ale przecież nie chodzi tu o cudze lub niecudze. Większość utworów reprezentowała wysoki poziom kompozytorski i chyba w wyborze repertuaru jest to adekwatniejsze kryterium. Mam nadzieję, że poszukiwaczy zarówno zaginionych arii, jak i pieśni czy utworów chóralnych będzie coraz więcej, podobnie jak słuchaczy, których ciekawi to, co do tej pory było marginalizowane.

Źródło: Prosto o Muzyce


Dodaj komentarz