Magdalena Małecka-Wippich: Traktuj młodego widza serio


Język polski i opera – to chyba nie są rzeczy, które automatycznie zaciekawiają młodego widza. Jak utrzymujesz uwagę dzieci w trakcie spektaklu?

 

Aby to osiągnąć, wystarczy wiele miesięcy pracy. (śmiech) To pytanie trzeba sobie zadać na etapie pisania libretta. Kiedy już uda się stworzyć wyrazistych bohaterów, fabułę i scenariusz, wystarczy znaleźć świetnego kompozytora, który będzie umiał taką operę z poczuciem humoru napisać. Potem trzeba już tylko opracować koncepcję, dobrać współrealizatorów, wykonawców, rozpocząć próby… Prawdę mówiąc, to wszystko długa i nieco wyboista droga. Trzeba jednak od początku wierzyć w swój pomysł. Mnie język polski zachwyca, dlatego postanowiłam tym moim zachwytem zarazić w jakiś sposób młodych widzów. Wciągnąć ich w tę opowieść. Dosłownie. Bo w trakcie spektaklu dzieci mogą nie tylko rozmawiać z bohaterami, lecz także zaśpiewać z nimi jedną z arii. Muszę przyznać, że po premierze siedziałam na widowni i widziałam, jak dzieci odbierają spektakl, jak go przeżywają, komentują. Zdania były podzielone. Jedni bardziej lubili Wykrzyknika, inni Kropkę, ale nikt się nie nudził, zaręczam.

 

Jaki jest sugerowany przedział wiekowy dla odbiorcy?

 

Jeżeli chodzi o dzieci, ważne, żeby znały już litery. Spektakl można więc oglądać od piątego, szóstego roku życia. Tak naprawdę nie ma jednak ograniczeń wiekowych. To spektakl familijny, w którym także dorosły widz znajdzie treści dla siebie. „Operowy zawrót głowy” można zatem oglądać od małego do… stu lat!

 

A jak mówić do młodego widza, by wszystko zrozumiał?

 

Moja recepta jest prosta. Traktuj młodego widza serio. Nie rozmawiaj z nim infantylnie. Miej mu coś do powiedzenia, do przekazania. Mój spektakl to opowieść o przyjaźni, o mocy wyobraźni i o tym, że warto mówić pięknie po polsku. Że nasz język to coś wartościowego i ważne jest, w jaki sposób się nim posługujemy.

Źródło: Prosto o Muzyce


Dodaj komentarz