Transmisja w Arte nadaje operze wymiar filmowy

Transmisja w Arte nadaje operze wymiar filmowy

Istnieją teatry operowe, które znane są z tradycyjnych, można powiedzieć konserwatywnych produkcji. Idąc natomiast na przedstawienie np. do Frankfurt Oper, możemy się spodziewać współczesnych produkcji. Niektóre teatry specjalizują się w określonym repertuarze, a inne są znane z zaangażowania politycznego. Czy ukazując mieszankę różnych przedstawień z wielu teatrów europejskich, nie boicie się, że te regionalne różnice nie tylko znikną, ale efektem będzie zestetyzowana papka wyprana ze wszystkiego, co w produkcji operowej może być aktualne czy też radykalne? Tworząc sezon, który jest mieszanką różnych stylów wykonawczych, możemy zatracić lokalny wymiar przedstawień. Na przykład wersja opery „La Bohème”, w której główni bohaterowie są imigrantami, będzie miała inny wydźwięk w dość homogenicznym etnicznie kraju, takim jak Polska. Tutaj taki spektakl może być odbierany jako radykalny, natomiast w krajach o bogatej tradycji wielokulturowej może nie wnieść nić do debaty publicznej. Dotykamy tu fundamentalnego pytania: czy opera ma wciąż funkcję krytyczną w odniesieniu do społeczeństwa, kultury, polityki, czy stała się jedynie czysto estetyczną rozrywką.

 

Zgadzam się, że opera jest nie tylko rozrywką, lecz także ma aspekt krytyki społecznej. Było to ewidentne w XIX w., ale produkcje operowe wciąż są komentarzem do problemów społecznych, takich jak ekologia, debaty feministyczne, imigracja czy też LGBT. Zapewne przedstawienie z teatru operowego we Francji, które odnosi się do lokalnych problemów politycznych, może być niezrozumiałe w polskim kontekście. Arte jednak nie estetyzuje opery. Bardzo ważne są dla nas aktualne debaty społeczne, dlatego transmisjom operowym często towarzyszą debaty lub programy dokumentalne, które bezpośrednio odnoszą się do różnych zagadnień społecznych. Ja wierzę w misję opery, którą rozumiem nie jedynie jako rozrywkę, ale narzędzie inicjujące debaty społeczne. Transmisje operowe nie tworzą uniwersalnej papki estetycznej, ale dają szerszej publiczności dostęp do lokalnych teatrów operowych, które mają własną tożsamość. Niektóre teatry w Europie Wschodniej nie znajdują się na typowych szlakach operowych, ich styl wykonawczy i repertuar są odmienne od tego, co oferują największe teatry operowe na kontynencie. Arte prezentuje artystów z peryferii i w ten sposób daje im głos. Aspekt lokalny jest dla nas niezwykle istotny. Arte zrywa ze stereotypem, że tylko produkcje z Berlina, Wiednia, Mediolanu czy też Paryża są warte obejrzenia. Podsumowując, myślę, że transmisje operowe mogą oferować publiczności przed ekranami coś więcej niż piękną muzykę. Wierzę, że opera dziś, tak jak sto lat temu, może prowokować do krytycznej refleksji. Arte nie jest programem neutralnym. Dla nas empatia, otwartość na innego człowieka, różnorodność są podstawami naszej misji. Wiele spektakli przez nas prezentowanych to współczesne produkcje, które wpisują się w dyskusje o kolonializmie oraz feminizmie.
 

Jak zatem Arte tworzy swój sezon operowy? Co jest najważniejsze w doborze dzieł, które zobaczymy na tym kanale?

 

Kluczem jest różnorodność. Chcemy zaoferować ludziom, którzy jedynie sporadycznie mają kontakt z operą ABC: „Aida”, „La Bohème”, „Carmen”. Ważne jest to, aby prezentować klasykę, zarazem jednak staramy się też przedstawiać dzieła od baroku po współczesność i uwzględniać nowo odkryte utwory, np. Catalaniego czy też Mayra. Ostatnio zobaczymy też na Arte więcej oper Straussa. Wynika to z faktu, że teatry operowe w Europie częściej sięgają po dzieła tego kompozytora. Staramy się, aby nasza publiczność miała dostęp do klasyki, ale także dzieł, które nie są łatwo dostępne w lokalnym teatrze. Zawsze staramy się również prezentować dzieła, które są niejako częścią tożsamości danego teatru, zatem z czeskich teatrów najchętniej prezentujemy opery Dvořáka oraz Janáčka.

Źródło: Prosto o Muzyce


Dodaj komentarz