Wystawa Ursuli von Rydingsvärd w Muzeum Narodowym w Krakowie

Ursula von Rydingsvärd z domu Karoliszyn urodziła się w 1942 r. w rodzinie polsko-ukraińskiej, którą w czasie II wojny światowej wywieziono z Beskidu Żywieckiego do niemieckiego obozu pracy i która po wojnie, po pobycie w kilku obozach przesiedleńczych, wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Mimo że artystka dopiero w 1985 r. odwiedziła Polskę w ramach stypendium Yale University, to czuła się z nią silnie związana. W swoich monumentalnych pracach nawiązuje do chłopskiego życia (stąd np. wykorzystywanie w twórczości zwierzęcych jelit!), inspiruje się bliskością człowieka i Matki Ziemi, życiem w zgodzie z rytmem natury. Dlatego też niejednokrotnie odwołuje się do tradycji Indian Ameryki Północnej, plemion afrykańskich czy ludów Australii i Oceanii. Ma na swoim koncie szereg nagród (m.in. Visionary Woman Award z 2017 r. czy Lifetime Achievement Award for Excellence in the Arts z 2019 r.). Istotne początki i rozkwit jej działalności przypadły na lata 70. (wcześniej zajmowała się głównie pedagogiką), w otoczeniu takich artystów, jak: Bruce Nauman, Robert Morris, Sol LeWitt, Martha Rosler, Robert Smithson, Gordon Matta-Clark czy Carolee Schneemann, z kolei Lucy Lippard tworzyła w tym czasie swoją feministyczną teorię sztuki… Twórczość Ursuli von Rydingsvärd w tym wszystkim wyróżnia wizjonerstwo, odwaga wyrażania siebie, a zarazem minimalizm treści, jak i maksymalizm formy. W zamieszczonym na wystawie manifeście rzeźbiarka wyznaje m.in., że ceni sobie włożony w rzeźbienie umysłowy i fizyczny wysiłek, który może pełnić funkcję swoistego remedium, że tworzy, ponieważ „swoją pracą może sięgnąć do przyszłości”, a ponadto „ma nieustanną potrzebę, by próbować lepiej zrozumieć wielkie cierpienie, którego doznała jej rodzina, ból, który nadal nie w pełni rozumie”. Bardzo ciekawie opowiada też o swojej pracy w dokumentalnych rejestracjach stworzonych przez związanych z Rhode Island School of Design Petera O’Neilla i Marcina Giżyckiego (zarazem profesora w Polsko-Japońskiej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie). Są to materiały z 1997 i 1998 r.: „Hand-e-over” oraz „Nieortodoksyjna geometria”. W filmach odwiedzamy także studio ma nowojorskim Brooklynie, posiadłość Anny Hatch czy lotnisko w Warwick (miejsca związane z artystką), widzimy, jak wielu asystentów uczestniczy w procesie powstawania jednej rzeźby, w pewnym sensie są to dzieła i oddanej sztuce wizjonerki, i jednocześnie oddanej jej wizji wspólnoty zaproszonej do projektu, wspólnoty, która staje się w jakiś sposób drugą rodziną rzeźbiarki. Zresztą owa wspólnotowość znów nasuwa skojarzenia z kulturą „wiejską” czy plemienną. I tak rzeźby (a dokładniej płaskorzeźby) „Zatopiony cień” (drewno cedrowe, grafit, z 2011 r.) i „Norduna II” (drewno cedrowe, grafit, z 2017 r.) są inspirowane sztuką ludową, notabene wiele prac artystki nosi też polskie tytuły.

Źródło: Prosto o Muzyce

Leave a comment