„Zaułek koszmarów” Guillermo del Toro


Co ważne, film rozpoczyna sekwencja scen, w której sporo mówi się o cyrkowym świrze – człowieku odurzonym narkotykami, dzikim niczym zwierzę, trzymanym w klatce do czasu swojego show. Stanton patrzy na biedaka z politowaniem, może nawet szczerze mu go żal… Jeszcze nie wie, że kiedyś sam tak nisko upadnie. W finale del Toro nawiązuje do początku opowieści, dzięki czemu całość jest spójna i mimo wielu bohaterów poznawanych po drodze, nie sposób zgubić się w myśli przewodniej towarzyszącej reżyserowi. A przecież mimo to zwroty akcji zaskakują, nie spodziewamy się tak drastycznej przemiany Carlisle’a, choć do końca mu współczujemy (przebija go chyba tylko Joker w filmie Todda Phillipsa z 2015 r.!). Podczas seansu może się zrodzić w nas wiele pytań – o to, czy rzeczywiście niektórzy z nas mają dar jasnowidzenia czy bycia medium, czy szukanie kontaktu z duszami zmarłych ma sens z psychologicznego punktu widzenia, jak wysoka może być cena rozrywki, kiedy rozrywka staje się rodzajem terapii, jak precyzyjnie można zaplanować oszustwo i jak wielki wstyd odczuwa się, gdy oszust gra nam na emocjach, nie bacząc na konsekwencje, całkowicie zapominając o etyce zawodowej, z chciwości i może nawet pewnej obsesji nie zdobywając się na ludzki odruch wobec drugiego. To niewiarygodne, ale Stanton Carlisle w pewnym momencie zacznie manipulować i naciągać ludzi, wmawiając im, że rozmawia z duszami ich zmarłych bliskich, i namówi swoją żonę do wzięcia udziału w tej maskaradzie.

 

„Zaułek koszmarów” zdobył aż cztery nominacje do Oscara (najlepszy film, najlepsza scenografia – Shane Vieau, Tamara Deverell; najlepsze kostiumy – Luis Sequeira, najlepsze zdjęcia – Dan Laustsen). W moim odczuciu przynajmniej za scenografię i kostiumy powinien otrzymać zasłużone statuetki. Aczkolwiek film ogląda się świetnie i przez cały czas czuje się, jak wielkiej klasy reżyser go stworzył, jak wiele wysiłku włożono w to, aby wykreować tajemniczy i frapujący świat oglądany na ekranie.

 

ZOBACZ ZWIASTUN FILMU „ZAUŁEK KOSZMARÓW”:

Źródło: Prosto o Muzyce


Dodaj komentarz