Kto w takim razie jest twórcą? [rozmowa z Pauliną Dorman-Okońską]


To dlaczego filharmonia zawierała umowy o dzieło?

 

Umowa zlecenie charakteryzują się starannym działaniem, wykonaniem usługi… w sposób lepszy lub gorszy, ale wykonaniem pewnej usługi. Nie jest to umowa rezultatu, który ma jeszcze zachwycić odbiorców. Zleceniobiorca stara się dobrze wykonać zlecenie, ale w wyniku tego nie powstaje utwór, nie tworzy się dzieła. Według ZUS-u laureaci Konkursu Chopinowskiego, grając recitale, tylko się starają. Filharmonii zależy na tym, by zamówić konkretny rezultat w postaci artystycznego wykonania koncertu, który będzie zindywidualizowany, unikatowy, jedyny i naznaczony talentem autora – wykonawcy. Dlatego właśnie zawieraliśmy umowy o dzieło. Według nas kryteria umowy o dzieło zostały spełnione, przedmiot umowy był bowiem wystarczająco oznaczony.

 

Jakie znaczenie dla ZUS-u ma to, jakie umowy podpisuje się w filharmonii?

 

Jeżeli ZUS przyjął, że powinny to być umowy zlecenia, to powinny być od nich odprowadzone składki na ubezpieczenia społeczne, które ZUS gromadzi na swoich kontach i potem dysponuje nimi według ustalonych zasad. Umowy o dzieło natomiast nie są oskładkowane.

 

Umowa o dzieło nie cieszy się jednak dobrą sławą. Mnie kojarzy się ona z papierkiem, który dostaje się od pracodawcy, który chce „zaoszczędzić na pracowniku”.

 

Jeżeli spełnione są warunki, by taką umowę zawrzeć, to nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy rezygnować z takiej formy. Warto zaznaczyć, że artyści widzieli, jakie umowy podpisują i nie chcieli z nami podpisywać umów zleceń. Potwierdzają to, stając po stronie filharmonii w sporach sądowych. Oni wiedzą, że nie są usługodawcami, są i pragną pozostać artystami i przekazać nam prawa autorskie do swoich wykonań. Dla nich ma to ogromne znaczenie. Wykonując jakąś partię, są autorem-twórcą, interpretują ją z wykorzystaniem ich talentu. Wszyscy oni mają świadomość, że nie są to umowy oskładkowane.

Źródło: Prosto o Muzyce


Dodaj komentarz