Wystawa fotografii Czesława Olszewskiego: Miastowidzenie


Twórczość Czesława Olszewskiego może być też o tyle ciekawa, że pozwala lepiej zrozumieć fotografię architektury jako taką. To krótkie opowieści o tym, jak Olszewski widzi konstrukcje, bryły, kształty, wzory, faktury, a przede wszystkim grę światła, to jego „Miastowidzenie”, stąd też tytuł całej wystawy.

 

Leśniakowska pisze, że Olszewski „doprowadzał obraz fotograficzny niemal do granic abstrakcji, lecz nigdy tej granicy nie przekraczał”, choć ja nie odebrałam jego prac równie mocno, nie są one dla mnie aż tak fascynujące formalnie (może wyłączając kompozycję zdjęcia ukazującego Muzeum Narodowego i jego odbicie w wodzie) – dla mnie to głównie trafne obserwacje, szczególnie wartościowe jako zapis minionego czasu. Aczkolwiek warto zauważyć, że artysta fotografował budynki w ostrym świetle letniego słońca, uzyskując głęboki kontrast czarno-białego światłocienia, w rezultacie podziwiamy modernistyczną „kulturę bieli”, opartą na grze brył i światła.

 

„Jednocześnie estetyka tego cyklu bliska jest antyekspresjonistycznej i antypiktorialnej Nowej Rzeczywistości opartej na koncepcji Alberta Rengera-Patzscha, fotografa Bauhausu, który za dobrą praktykę uznawał traktowanie aparatu jako narzędzia służącego pokazywaniu rzeczywistości tak, by została ona zauważona i doceniona przez widza” – pisze Marta Leśniakowska.

 

Dzięki fotografiom Olszewskiego możemy także zauważyć i docenić ówczesne starania o podniesienie jakości budownictwa mieszkaniowego i zapewnienie każdemu godnych warunków do mieszkania. Wizję nowego, lepszego życia możemy odnaleźć np. w zdjęciu kamienicy Karola Bertonego przy ul. Dynasy 6 (realizacja: 1938 r.), zaprojektowanej przez Stefana Tworkowskiego, czy kamienicy Depczykowej przy al. Niepodległości 156 w Warszawie (realizacja: lata 1936–1937), zaprojektowanej przez Jadwigę i Janusza Ostrowskich. Jednak szczególnie intrygująco prezentują się fotografie willi (m.in. piękna willa Stanisława Jurkiewicza przy ul. Kieleckiej 33a w Warszawie, zaprojektowana przez Romualda Gutta, z projektem ogrodu autorstwa Aliny Scholtz), które stanowiły ideał symbiozy nowoczesnej architektury z zielenią miejską; popularne wówczas były m.in. tarasy na dachach, zielone patia, kilkupoziomowy ogród stapiający się pnączami z architekturą; mało tego, zdarzały się i kolumny wykonane z pni drzew, co było zgoła niecodziennym widokiem w nowoczesnej stylistyce całego budynku. Niektórych z pewnością zainteresują też fotografie modnych wtedy uzdrowisk, imponującego Domu Wedla z basenem czy budynków użyteczności publicznej i ulic pozwalających wyobrazić sobie życie ówczesnych mieszkańców stolicy czy innych miast – to właśnie te fotografie zbliżają nas do nich najbardziej, pozwalają odbyć podróż w czasie i stanąć z nimi niemal twarzą w twarz. I nie tylko podróż do lat 30., bo w ramach ekspozycji pokazano i fotografie z lat 50., już, oczywiście, bardziej socrealistyczne w duchu z uwagi na fotografowane obiekty, takie jak Nowa Huta, miasto robotnicze w Krakowie, zaprojektowane przez Tadeusza Ptaszyckiego.

Źródło: Prosto o Muzyce


Dodaj komentarz