Carmen w barwach strat [o spektalu w Operze Wrocławskiej]

opera_carmen_enenstudio_271022_65.jpg

W opowieści Sartovej postać dojmująco tragiczna to Don José. Od początku skazany jest on na „obłęd”. Przyznam, że Giorgi Sturua nie od razu mnie przekonał. Brakowało mi aktorskiego pazura, siły zapowiadającej „ostatnie pchnięcie”. Kombinowałam, szukałam w nim śladów bohatera z koncepcji Andrzeja Chyry, który w 2018 roku w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej nadał tej postaci cechy zagubionego chłopca. Trochę czasu potrzebowałam, by połączyć kropki w „rysopisie” Don José Marii Sartovej. W zamyśle reżyserki to bowiem postać bez wyrazistej osobowości, naznaczona jakimś neurotyzmem. Don José jest chyba typem domatora, który bywa jednak nadpobudliwy. Żołnierski, rytmiczny dryl wszedł mu w krew i czuje się z nim dobrze. Nieobca jest mu jednak przemoc. W opowieści przechodzi przemianę – od mężczyzny, którego nie stać na przyjęcie wdzięków namiętnej Cyganki, do człowieka ogarniętego obsesją, finalnie popełniającego zbrodnię w afekcie. Dlaczego zabił Carmen? Może dlatego, żeby ocalić swoją dumę, wyzwolić się od tej, która śmiała pokochać innego. Ów inny – Escamillo (Jerzy Butryn) – w inscenizacji Marii Sartovej wyróżnia się nabrzmiałą od pychy męskością. Jest kapłanem ludu, a Carmen z lubością przegląda się w jego napuszonym ego. Butryn błyszczał też głosem. Jego baryton jak dzwon fantastycznie korespondował z figurą zwycięzcy. Długo będę pamiętała duet Gabrieli Legun i Giorgiego Sturua, kiedy z żarem wyśpiewali słodką czułość w Parle-moi de ma mère. Swoją drogą warto śledzić karierę tej artystki, bowiem zarówno jej umiejętności wokalne, jak i sceniczne już dziś są na bardzo wysokim poziomie i zostały docenione podczas 11. Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Stanisława Moniuszki. Artystka urzekła mnie autentycznością Micaëli, która prawdziwie lęka się o swego ukochanego. Inna sprawa, czy bardziej boi się o los Don José, czy o swój (grozi jej wszak staropanieństwo). Głos Legun brzmiał z mocą i delikatnością jednocześnie. Warto wspomnieć o świetnej Barbarze Bagińskiej kreującej postać Mercedes, która obdarzyła swą bohaterkę naturalną lekkością.

Źródło: Prosto o Muzyce

%d bloggers like this: