Christophe Rousset – mój muzyczny idol

screenshot_2022-12-08_at_19-02-54_christophe-rousset_zqbfna2.avif_obraz_avif_25602560_pikseli_-_skala_35-topaz-enhance-faceai.jpg

Pewną prolongatą tej rocznicy była produkcja „Armidy” Christopha Willibalda Glucka, która odbyła się w paryskiej Opera-Comique. Poczułem, że nie mogę przegapić takiej okazji, aby zobaczyć na żywo Les Talens Lyriques pod batutą Christophe’a Rousseta. Poza tym „Armida” okazała się dla mnie kolejnym muzycznym odkryciem, którego dokonałem dzięki Roussetowi. Jako oddany wielbiciel opery dość dobrze znam różne wersje „Orfeusza i Eurydyki”, „Alceste” oraz „Iphigénie en Tauride”. Poza tym kojarzę kilka arii z innych oper, jednak nigdy nie widziałem na żywo „Armidy”. Opera ta pochodzi z 1777 roku i była napisana na zamówienie Wersalu. Tam też miała swoją premierę. „Armida” jest odmienna od najbardziej znanych oper Glucka, ale wystarczy posłuchać choć fragmentów tego dzieła, aby zrozumieć, dlaczego Glucka uznano za operowego rewolucjonistę, na którego powoływali się kompozytorzy z przyszłych pokoleń od Mozarta, Schuberta, Cherubiniego, Berlioza, aż po Webera i Wagnera.

 

Armida” Lully’ego miała swoją premierę w Wersalu w 1686 roku. Dzieło to bardzo szybko zyskało uznanie i stało się niemal ikoną francuskiej muzyki. Po prawie stu latach Gluck wziął to samo libretto i w tym samym miejscu wystawił nową „Armidę”. Z jednej strony muzyka Glucka jest hołdem oddanym wielkiemu barokowemu poprzednikowi. Szczególnie w warstwie rytmicznej można doszukać się nawiązań do Lully’ego, ale zarazem Gluck pokazuje, że to on jest nowym, wielkim francuskim kompozytorem. Jego „Armida” jest początkiem tego, co stało się synonimem francuskiego stylu muzycznego i dominowało we Francji aż do XX wieku. Gluck odarł muzykę z włoskich wpływów i powszechnych w tej muzyce manieryzmów, takich jak powtarzające się i trwające w nieskończoność arie da capo, melizmaty, improwizacje i wybujałe wirtuozeria. Zamiast tego mamy prostsze linie melodyczne ściśle powiązane z tekstem, recytatywy albo znikają, albo stają się częścią arii, a sam śpiew ma wyraźnie artykułować tekst, tak aby był on zrozumiały. Można sobie tylko próbować wyobrazić, jakie wrażenie takie dzieło mogło robić na ludziach przyzwyczajonych do dzieł wyrosłych z barokowej tradycji. „Armida” stała się przykładem francuskiej opery i inspiracją dla grand oper w XIX wieku.

Źródło: Prosto o Muzyce

%d bloggers like this: