Lubię izolować się w naturze

jeremy_jouve.foto_t.de_puyfontaine1-topaz-denoise-enhance-faceai.jpg
O związkach z Polską, Śląskiej Jesieni Gitarowej, festiwalu Guitare des Alpes i inspiracjach górami z gitarzystą i pedagogiem Jérémym Jouve rozmawia Dorota Pietrzyk

Dorota Pietrzyk: Jesteś laureatem konkursu mistrzowskiego im. Jana Edmunda Jurkowskiego w Tychach w 2002 roku. Czy to był twój pierwszy kontakt z Polską?

 

Jérémy Jouve: Nie, wcześniej wystąpiłem w Lublinie w duecie z Érikiem Francries. Mam w Polsce wielu przyjaciół i chętnie tutaj przyjeżdżam. Zwycięstwo w moim pierwszym międzynarodowym konkursie to była wielka radość, a występ z orkiestrą Aukso – zaszczytem i przyjemnością. W Tychach po raz pierwszy usłyszałem Jordiego Savalla, zachwyciłem się wirtuozerią braci Assad oraz Rolanda Dyensa, którego studentem zostałem na ostatnim roku moich studiów w Paryżu i z którym wystąpiłem w 2004 roku na tyskim festiwalu.

 

Pamiętam, graliście w duecie kompozycję Rolanda Concertommagio. Na tegorocznym festiwalu wykonałeś również utwór francuskiego kompozytora, Thierry’ego Escaicha – Koncert na gitarę i orkiestrę smyczkową. Piękna kompozycja wykonana w Polsce po raz pierwszy.

 

Uwielbiam muzykę Thierry’ego Escaicha. Jest wyrafinowana i nieco wymagająca, lecz jednocześnie można dać się jej uwieść i czerpać z niej czystą przyjemność. W tej muzyce słyszymy zarówno undergroundowy dźwięk wielkich metropolii, jak i liryczną balladę jazzową. Zachwyca mnie to, jak Thierry pojmuje gitarę. Ten koncert napisał dla mnie jako swoją pierwszą kompozycję na ten instrument. Jest on wspaniały od pierwszego do ostatniego dźwięku! Zagranie tego dzieła z orkiestrą Aukso było dla mnie cudowną przygodą!

 

Czy Thierry chętnie zgodził się na komponowanie na gitarę?

 

Właściwie tak, chociaż zastrzegł, że ma dużo innych projektów. Pomógł mi festiwal Guitare en Alpes (gitara w Alpach), który stworzyłem w miejscu mojego urodzenia, w Sabaudii, niedaleko Mont Blanc, najwyższej góry Europy.

Źródło: Prosto o Muzyce

%d bloggers like this: