Sprzedana narzeczona w finale 28. Bydgoskiego Festiwalu Operowego

2predana_nevesta_backstage063.jpg

Kilkanaście godzin drżenia o finał  28. Bydgoskiego Festiwalu Operowego i decyzja gościnnego zespołu ze Słowacji: mimo wszystko gramy! Całe szczęście, bo na zakończenie dwutygodniowych spotkań z operą widzowie otrzymali ogromną dawkę pozytywnych emocji i artystycznych wrażeń.

Zapowiadany w programie spektakl „Eva” czeskiego kompozytora Josepha Foerstera w wykonaniu zespołu Štátnej Opery ze słowackiej Bańskiej Bystrzycy został odwołany ze względu na problemy zdrowotne kilkorga artystów. Organizatorzy i wykonawcy podjęli odważną decyzję o zmianie tytułu ostatniego przedstawienia i w finale festiwalu zaprezentowali operę komiczną Bedřicha Smetany pt. „Sprzedana narzeczona”. Tytuł w reżyserii Zuzany Fischer miał swoją premierę w Bystrzycy zaledwie tydzień przed bydgoskim występem, zatem polscy widzowie mieli okazję obejrzeć najnowszą wersję spektaklu wystawianego obecnie na operowej scenie u naszych południowych sąsiadów.

 

Sprzedana narzeczona” to dzieło napisane w 1868 roku. Karel Sabina, autor libretta, z lekkością, dowcipem i czułością opowiada o uczuciu, które zostaje poddane próbie wierności. Ta prosta historia otrzymała dość wymagającą oprawę muzyczną. Bedřich Smetana stworzył melodyjne i żywiołowe kompozycje, odchodząc nieco od romantycznej tradycji operowej i wprowadzając wyraźne nawiązania do ludowych tańców i pieśni czeskich. Co ciekawe, sam kompozytor nie był zadowolony z ostatecznej formy swojego dzieła, choć jego opera do dziś cieszy się powodzeniem na wielu scenach świata.

 

Opowieść o miłosnych perypetiach dwojga zakochanych jest urocza i zabawna. W wykonaniu artystów Štátnej Opery ma ona skromną, ale przyjemną oprawę scenograficzną zaprojektowaną przez Lucię Sedivę. Oryginalnym zabiegiem okazało się zawieszenie nad sceną bukietów białych kwiatów, które w zależności od chwili stanowiły romantyczne tło w trakcie spotkania zakochanych albo – tak jak podczas uczty w karczmie – miały być metaforą… piwa obficie spożywanego podczas zabawy przez mieszkańców wsi (gałązki do złudzenia przypominały kwiaty chmielu!).

 

Kostiumy (również stworzone przez Lucię Sedivę), skrojone we współczesnym stylu i utrzymane w pastelowych kolorach, sprawiały wrażenie trochę niedbałych, ale jednocześnie doskonale wpisywały się w swobodną konwencję inscenizacji i w klimat wiejskiej sielanki. Zaś dowcipne i błyskotliwe dialogi wyśpiewywane były bez wysiłku, choć – jak mówi dyrygent Ján Procházka – „muzyka Smetany stawia przed śpiewakami duże wyzwania. Główni bohaterowie, Jeník, Mařenka i Kecal, mają naprawdę wymagające role”.

 

Spośród wykonawców największą sympatię publiczności zdobył Andrej Vancel śpiewający rolę Vaška – prostego chłopaka, który ze względu na swoją nieśmiałość często się jąkał. Wokale głównej pary (Patrícia Malovec jako Mařenka i Dušan Šimo jako Jeník) były przyjemne, ale spośród artystów najbardziej wyróżniał się Ivan Zvarík w roli Kecala. Pod względem choreografii i ruchu scenicznego w opracowaniu Zuzany Lisonovej szczególnie ciekawie wypadły żywiołowe tańce w scenach zbiorowych.

 

Nasza produkcja jest młodzieńcza, zabawna, poruszająca, metaforyczna, współczesna i tradycyjna. Jest pełna wrażeń, radości, emocji i życia” – tak mówi Zuzana Fischer o „Sprzedanej narzeczonej”. Dokładnie z takimi wrażeniami opuszczałam budynek Opery Nova po ostatnim spektaklu 28. Bydgoskiego Festiwalu Operowego. Dobrze się stało, że w finale tego trwającego dwa tygodnie wydarzenia wybrzmiały pogodne nuty, a w historii Mařenki i Jeníka zwyciężyła prawdziwa miłość.

 

Takich pozytywnych emocji nam dziś potrzeba. Bo choć dostojna i dramatyczna inscenizacja klasycznej opery budzi w widzu szlachetne uczucia, to warto czasem – a szczególnie w obecnych czasach – sięgnąć po lżejsze libretto, w którym wszystko kończy się dobrze.

Źródło: Prosto o Muzyce

%d bloggers like this: