VI Ogólnopolska Konferencja dla Nauczycieli Muzyki

a7c00491hd.jpg

Dzień drugi

 

Na spotkanie z prof. Magdaleną Dziadek i dr Agnieszką Topolską szczególnie ostrzę sobie zęby. Uwielbiam te naukowczynie, które do bólu prawdziwie, zawsze z fascynującą erudycją podpartą rzetelną wiedzą trafiają kijem w mrowisko utartych schematów, klisz i mitów. To był pyszny panel dyskusyjny, a moje notatki pękają w szwach. I znów doświadczam uwielbianego przeze mnie niedosytu. Tak, zawsze, ale to ZAWSZE z Radziejowic zabieram napakowanie nie tylko niesamowitą energią do działań, ale też inspiracją do naukowych zgłębiań i nurkowań. Podczas przerwy kawowej rozmawiam z prof. Dziadek, która opowiada mi o „Halce” z 1937 r. zagraną w jidysz. To istna rewelacja! Kiedyś to wykorzystam… Chcę jeszcze zamienić kilka słów z dr Topolską, ale niestety, spieszy się na kolejny wykład w Warszawie. Tymczasem konferencjusze proszeni są o powrót na salę. Zostawiamy niedopite kawy i przerwane dyskusje, by posłuchać wykładu dr. hab. Tomasza Nowaka. Entomuzykolog barwnie opowiada o obecności tańców tradycyjnych we współczesnej polskiej kulturze. Nowak łączy doświadczenia prywatne z naukową wiedzą, stąd jego wykład jest żywy, trafia do słuchaczy, widać to!

 

Znów czas pląsów. W tym roku program został tak skomponowany, by taniec odmieniany był przez wszystkie przypadki. I świetnie! „Cała Europa szczepi tradycję ludową, ona jest sercem każdego kraju, poza tym ludowość, to bogactwo cudownych melodii”, podkreśla Grażyna Kilbach, autorka podręczników do muzyki, animatorka kultury, z którą w Radziejowicach spotykam się każdego roku.

 

Niech się korpus sobie nie przygląda”, radzi Bogumiła Zgorzelska, instruktorka Akademii Tańca Tradycyjnego. Chodzimy po sali swobodnym krokiem, bez spięcia, dygów, po prostu kiwamy się. „Niech puls i fraza melodii was niesie, niech wejdą w ciało”, dodaje łagodnie instruktorka. Niektórzy przymykają oczy. Mam wrażenie, że uczestniczę w jakimś pierwszym stopniu wtajemniczenia tańcowego. Napięcie i lęk odchodzą. Po warsztatach rozmawiam z moją współlokatorką z Małopolski. „Wiesz, to megaodkrycie dla mnie. Dotąd traktowałam taniec jak coś wyjątkowego, a to sama naturalność, taka pierwotność wynikająca z ziemi”, zwierza się Dorota. Dziś, kiedy cytuję jej słowa, nabierają one dla mnie sensu metafizycznego nawet…

 

Obiad. Przyznam, że czas posiłków podczas konferencji to też ważny punkt radziejowickich wydarzeń. Już w kolejce do sałatkowni toczą się gorące rozmowy, nauczyciele wymieniają doświadczenia. Wiruje wspaniały entuzjazm. „Tu czujemy się u siebie, ze sobą, dla siebie”, mówi Basia. Anna jest pierwszy raz w Radziejowicach i nie opuszcza ją zachwyt. Do posiłków staram się siadać rotacyjnie, bo każda rozmowa to moje małe odkrycie, z którego cieszę się jak dziecko.

Źródło: Prosto o Muzyce

%d bloggers like this: