Artykuł opublikowany w kategorii:
Opatrzony hashtagiem
Distortion to jeden z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych efektów w historii muzyki rockowej – kontrolowane zniekształcenie sygnału audio, które przekształca czysty, przejrzysty dźwięk gitary (lub innego instrumentu) w agresywny, nasycony, „brudny” ton pełen harmonicznych. To nie tylko efekt techniczny, ale estetyka, postawa, dźwiękowa reprezentacja buntu i energii.
Historia distortion zaczyna się przypadkiem. W latach 50. gitarzyści bluesowi i rock and rollowi odkryli, że uszkodzone głośniki lampowe lub przeciążone wzmacniacze produkują interesujące, agresywne brzmienie. Link Wray w utworze „Rumble” (1958) celowo przedziurawił głośnik, żeby uzyskać zniekształcony ton. To był skandal – muzyka brzmiąca „zepsuto”, celowo niedoskonale. Ale młodzi słuchacze to uwielibiali.
Lata 60. przyniosły rozwój technologii distortion. Pierwsze pedały efektów – Maestro Fuzz-Tone (użyty przez Keitha Richardsa w „Satisfaction” The Rolling Stones, 1965) czy Big Muff Pi – pozwalały gitarzystom kontrolować poziom zniekształcenia. Jimi Hendrix uczynił distortion sztuką – jego użycie fuzz, overdrive’u i feedbacku nie było chaosem, ale kontrolowaną ekspresją. „Purple Haze”, „Voodoo Child” – te utwory nie mogłyby istnieć bez distortion.
Różne typy distortion mają różne charakterystyki brzmieniowe. Overdrive to łagodniejsze zniekształcenie, które symuluje naturalną saturację lampowych wzmacniaczy – ciepłe, dynamiczne, odpowiadające na siłę uderzenia w struny. Blues i classic rock często używają overdrive’u (Ibanez Tube Screamer to legenda). Distortion właściwy to mocniejsze, bardziej agresywne zniekształcenie, z większą kompresją – idealne do rock and rolla i hard rocka (Boss DS-1, ProCo RAT). Fuzz to najbardziej ekstremalne, „włochate” zniekształcenie, które praktycznie niszczy oryginalny sygnał, tworząc gęstą ścianę dźwięku (używane w psychodelii, stoner rocku).
Metal lat 70. i 80. zdefiniował się poprzez distortion. Black Sabbath, Led Zeppelin, Deep Purple – ich ciężkie riffy były możliwe dzięki wysokiemu gainowi i mocnej distortion. Thrash metal (Metallica, Slayer) poszedł jeszcze dalej, a death metal i black metal lat 90. używały ekstremalnych poziomów distortion, gdzie pojedyncze nuty zlewają się w ścianę dźwięku.
Grunge lat 90. przyniósł nową estetykę distortion – brudny, surowy, lo-fi ton w przeciwieństwie do wypolerowanego brzmienia lat 80. Nirvana, Soundgarden, Alice in Chains – ich gitary brzmiały jakby były nagrane przez przeciążone, tanie wzmacniacze (często tak właśnie było). Kurt Cobain używał prostych, tanich pedałów i kombinacji znalezionej na pchlich targach. To była distortion jako antyteza perfekcjonizmu, jako autentyczność.
Distortion nie ogranicza się do gitar. Syntetyzatory mogą być przepuszczane przez distortion dla dodania charakteru (industrial, EBM). Wokal z distortion pojawia się w metalu ekstremalnym i industrialu. Nawet bas z distortion (używany przez Lemmy’ego z Motörhead czy Geezer Butlera z Black Sabbath) stał się osobnym brzmieniem.
Technicznie distortion działa poprzez „clipping” – obcinanie szczytów fali dźwiękowej, co wprowadza harmoniczne (dodatkowe częstotliwości). Im mocniejszy clipping, tym więcej harmonicznych, tym „brudniejszy” dźwięk. Różne układy elektroniczne (diody, tranzystory, lampy) clipują sygnał w różny sposób, stąd różnorodność brzmieniowa pedałów.
Współczesna produkcja wykorzystuje distortion również na etapie mixu – saturation (subtelne zniekształcenie) na poszczególnych ścieżkach dodaje ciepła i charakteru. Nawet w popie czy R&B producenci używają delikatnej saturacji na wokalach czy basie dla „tłustszego” brzmienia.
Kolekcjonowanie pedałów distortion stało się niemal kultem wśród gitarzystów. Vintage Big Muff czy RAT mogą kosztować setki dolarów. Boutiqu’owe firmy oferują ręcznie robione pedały za tysiące. Dyskusje o „true bypass”, „buffer”, „transparentności” wypełniają fora internetowe. Distortion przestała być tylko efektem – stała się fetyszem, obiektem pożądania, symbolem gitarowej tożsamości.