Newwave był ruchem muzycznym i kulturowym, który zdominował wczesne lata osiemdziesiąte. Wywodził się z punkowego gniewu lat siedemdziesiątych, ale przekształcił go w bardziej wyrafinowaną, syntezatorową i artystycznie ambitną formę. Tam, gdzie punk był surowy i nihilistyczny, new wave był kolorowy oraz futurystyczny, a zamiast odrzucać technikę – przyjmował ją z otwartością. To był dźwięk młodego pokolenia dorastającego z syntezatorami, automatami perkusyjnymi i MTV – muzyka wizualna, stylowa, często ironiczna, zawsze świadoma swojego wizerunku.
Korzenie new wave sięgają brytyjskiego post-punku końca lat siedemdziesiątych. Gdy punk eksplodował w latach 1976–77 w wykonaniu Sex Pistols i The Clash, natychmiast pojawiła się reakcja – zespoły, które ceniły energię i etos DIY punku, ale nie godziły się na jego muzyczne ograniczenia. Wire, Gang of Four, Joy Division, Siouxsie and the Banshees – te zespoły eksperymentowały z nietypowymi strukturami, ostrymi gitarami i elektronicznymi elementami. Post-punk był pomostem między gniewem punku a wyrafinowaniem new wave.
Jednym z pierwszych gwiazd new wave był Gary Numan. Utwór „Are 'Friends’ Electric?” z 1979 roku, z jego chłodnym, syntezatorowym brzmieniem i robotyczną interpretacją wokalną, był rewolucyjny – nic dotąd nie brzmiało tak w brytyjskim popie. Numan wyglądał jak android, śpiewał o alienacji i technologii, a syntezatory pełniły rolę głównych instrumentów, nie tylko dodatku. To był wzorzec dla większości późniejszej muzyki new wave.
Tubeway Army i solowa kariera Numana pokazały, że syntezatory mogą nieść taki sam ładunek emocjonalny jak gitary. „Cars” (1979) – utwór o paranoicznej potrzebie schronienia się w samochodzie – rezonował z miejską alienacją. Numan był outsiderem – dziwny, nieatrakcyjny w tradycyjnym sensie, ale właśnie to przyciągało fanów, którzy również czuli się odrzuceni.
Talking Heads byli artystycznymi pionierami new wave w Ameryce. David Byrne, lider zespołu, wyróżniał się nietypowymi ruchami scenicznymi, oversize’owymi garniturami i nerwową energią – zdecydowanie anty-rockstar. Zespół czerpał z funku, rytmów afrykańskich oraz eksperymentował z formą. „Once in a Lifetime” (1980) z produkcją Briana Eno to artystyczne arcydzieło – repetycyjny groove, egzystencjalne teksty Byrne’a („How did I get here?”) i kultowy teledysk. Album „Remain in Light” był fuzją rocka, funku, afrykańskiej muzyki i elektroniki – ambitny i innowacyjny.
Blondie to nowojorscy pionierzy new wave, którzy przebili się do mainstreamu. Debbie Harry była ikoną stylu – cool, z punkowym nastawieniem i popową wrażliwością. „Heart of Glass” (1978) to new wave z domieszką disco – kontrowersyjny dla punkowych purystów, ale ogromny hit. „Call Me” (1980), wyprodukowany przez Giorgio Morodera, łączył new wave z euro-disco. „Rapture” (1980) wprowadził rap do new wave – surrealistyczny tekst Debbie Harry o „man from Mars eating cars” był wyprzedzeniem swoich czasów.
The Cars reprezentowali amerykański new wave z chwytliwymi melodiami. Ric Ocasek, charakterystyczny wokalista, stawiał na brzmienie klawiszy i nowoczesną produkcję. Utwory takie jak „Just What I Needed”, „My Best Friend’s Girl”, czy „Drive” stały się hymnami radiowego new wave, doskonale pasując do estetyki MTV – stylowe teledyski, fotogeniczny zespół i zapadające w pamięć piosenki.
Devo z Akron w Ohio byli równie konceptualnym projektem artystycznym, co zespołem muzycznym. Ich teoria „de-ewolucji” – przekonanie, że ludzkość się cofa, a nie rozwija – znajdowała odzwierciedlenie w występach na scenie, żółtych kombinezonach i charakterystycznych czapkach. „Whip It” (1980) to hymn new wave z rytmem i absurdalnym tekstem. Devo posługiwali się humorem i satyrą, świadomie byli ekscentryczni – wszystko traktowali jako performance art.
Human League zaczynali od eksperymentalnej elektroniki, by ewoluować w stronę popowego synth-popu. Po zmianach składu nagrali album „Dare” (1981), jeden z najważniejszych w historii new wave synth-pop. „Don’t You Want Me” był globalnym hitem – chwytliwy, melodyjny, z pełnym brzmieniem syntezatorów i narracyjnym tekstem o rozpadzie związku. Phil Oakey z asymetryczną fryzurą i głębokim głosem kontrastował z dziewczęcymi wokalami, tworząc wzorcową estetykę new wave.
Duran Duran to ikony nurtu new romantic – pełni blasku, stylu i ambicji. Ich teledyski były mini-filmami kręconymi w egzotycznych miejscach. „Hungry Like the Wolf” z teledyskiem na Sri Lance czy „Rio” na jachcie pokazywały aspiracyjny lifestyle. Muzyka była taneczna, syntezatorowa, wysmakowana. Byli idolami nastolatek, ale z artystyczną wiarygodnością – wokal Simona Le Bona, klawisze Nicka Rhodesa, bas Johna Taylora były wyrafinowane. Mania na Duran Duran rywalizowała z Beatlemanią na początku lat osiemdziesiątych.
Depeche Mode zaczynali od synth-popowych przebojów, z czasem ewoluując w stronę mroczniejszych, poważniejszych brzmień. Wczesne hity jak „Just Can’t Get Enough” (1981) były lekkie i niewinne, ale po odejściu Vince’a Clarke’a i przejęciu pisania przez Martina Gore’a muzyka stała się bardziej ponura. „People Are People” (1984), „Master and Servant” (1984) poruszały tematy władzy, seksualności i ciemnych stron życia. Pod koniec lat osiemdziesiątych, z albumem „Violator” (1990), zespół stał się światową gwiazdą elektronicznego rocka – osiągnięcie niebywałe dla grupy syntezatorowej.
New Order powstali z popiołów Joy Division po samobójstwie Iana Curtisa. Ich brzmienie ewoluowało od mrocznych klimatów post-punku do fuzji elektronicznego dance-rocka. „Blue Monday” (1983) to najlepiej sprzedający się singiel 12-calowy wszech czasów – siedmiominutowy elektroniczny utwór taneczny z programowanymi bębnami, sekwencjonowaną linią basu i chłodnym wokalem Bernarda Sumnera. Był jednocześnie klubowy i eksperymentalny, łącząc podziemie z mainstreamem.
The Cure z Robertem Smithem reprezentowali gotycką stronę new wave. Wczesne albumy, jak „Three Imaginary Boys” (1979), były post-punkowe i ostre, ale z czasem zespół wypracował atmosferyczne, melancholijne brzmienie. „Boys Don’t Cry” (1979), „Just Like Heaven” (1987), „Lovesong” (1989) – melodie pełne melancholii. Smith, z rozmazaną szminką i natapirowanymi włosami, stał się ikoną stylu. The Cure byli zespołem outsiderów i romantyków.
Charakterystyczne elementy new wave to: syntezatory jako centralne instrumenty (nie dodatki), automaty perkusyjne lub elektroniczne bębny, czysta produkcja (kontrastująca z lo-fi punku), dbałość o modę i wizerunek, ostre gitary (gdy występują), wokale teatralne lub beznamiętne, nacisk na styl i prezentację wizualną, połączenie instrumentów elektronicznych i akustycznych, wpływy disco, funku, reggae oraz otwartość na eksperymenty.
MTV, uruchomione w 1981 roku, zmieniło wszystko dla new wave. Muzyka, która już była zorientowana na wizualność, zyskała idealne medium. „Take On Me” zespołu A-ha z animacją rotoskopową, egzotyczne teledyski Duran Duran czy awangardowe klipy Talking Heads – MTV stało się placem zabaw dla artystów new wave. Ci, którzy nie dbali o wygląd lub ciekawe teledyski, mieli trudności. New wave był stworzony dla telewizji.
Moda była integralną częścią new wave. New romantics – Spandau Ballet, Culture Club, Adam and the Ants – byli teatralni, androgyniczni, ekstrawaganccy. Boy George z Culture Club nosił makijaż i sukienki, kwestionując normy płciowe. Adam Ant był pirackim dandym. To był pokaz, performance, odrzucenie konserwatywnej męskości. Dla fanów moda new wave była sposobem na wyrażenie tożsamości i przynależność do subkultury.
Synth-pop, jako podgatunek new wave, był czysto elektroniczny – Human League, Soft Cell, Yazoo, Erasure. Marc Almond z Soft Cell był dramatycznym wokalistą, a „Tainted Love” (1981) stało się syntezatorowym arcydziełem. Vince Clarke po odejściu z Depeche Mode założył Yazoo z Alison Moyet, potem Erasure z Andy Bellem – był wizjonerem syntezatorowym, tworząc chwytliwe utwory przy użyciu z pozoru prostych środków.
Krytycy często zarzucali new wave powierzchowność, stawianie stylu ponad treścią. W porównaniu z „poważnym” rockiem Bruce’a Springsteena czy punkową autentycznością, new wave bywał traktowany jako muzyka pozorów. Jednak obrońcy argumentowali, że styl był częścią przekazu – ironia, sztuczność, performance były akceptowanymi wyborami artystycznymi. Postmodernistyczna samoświadomość była istotą tej estetyki.
Wpływ new wave jest ogromny. Każdy zespół indie z ostatnich dwudziestu lat czerpie z estetyki new wave – The Strokes, Franz Ferdinand, Interpol, Bloc Party. Ożywienie stylu lat osiemdziesiątych zaczęło się już na początku 2000 roku i właściwie nigdy się nie skończyło. Współczesny synth-pop – La Roux, CHVRCHES, M83 – to bezpośredni spadkobiercy tamtej muzyki. Nawet mainstreamowy pop wykorzystuje syntezatorowe brzmienia new wave.
Geograficzne odmiany new wave były wyraźne – brytyjski new wave był mroczniejszy, bardziej post-punkowy, amerykański bardziej popowy i przystępny. Australijski (INXS, Men at Work) miał swój własny charakter, a francuska cold wave (Taxi Girl) była wyjątkowo ponura. To był globalny ruch, ale z lokalnymi odcieniami.
Wyznaczenie końca ery new wave jest trudne. W połowie lat osiemdziesiątych, wraz z mainstreamem MTV, oryginalna ostrość została zatracona. Grunge na początku lat dziewięćdziesiątych był wyraźnym odrzuceniem syntezatorów i estetyki lat osiemdziesiątych. Jednak wpływy new wave przetrwały w podziemiu, okresowo odradzając się.
Dziedzictwo new wave jest równie wizualne, co muzyczne – udowodniło, że muzyka może być inteligentna, taneczna, stylowa i artystyczna jednocześnie. Złamało bariery między sztuką wysoką a popularną, pokazało, że syntezatory to nie ciekawostka, lecz pełnoprawne instrumenty. Stworzyło przestrzeń dla outsiderów – geeków, osób LGBT+, ekscentryków – w kulturze masowej. Był kolorową rebelią przeciwko rockowym dinozaurom lat siedemdziesiątych i punkowej prostocie.
Z filozoficznego punktu widzenia, new wave reprezentował optymistyczny futuryzm po nihilizmie punku. Technologia była przyjacielem, nie wrogiem. Miasto – placem zabaw, nie dystopią. Sztuczność była szczerością – przyznanie, że performance, styl i wizerunek są integralne dla muzyki, zamiast udawać „autentycznych” rockmanów. To był postmodernizm zanim termin stał się popularny. New wave rozumiał, że media, wizerunek i prezentacja są nierozerwalnie związane z muzyką – całość była jednym pakietem. W erze przed internetem, new wave tworzył globalną społeczność przez wspólną estetykę – dzieci w małych miasteczkach na całym świecie oglądały te same teledyski, kupowały te same płyty, przyjmowały te same style, czując się częścią czegoś większego. To była plemienność przez gust, tożsamość przez konsumpcję, przynależność przez sztucznie stworzoną wspólnotę. Cyniczne spojrzenie podkreśla komercjalizację kultury, sympatyczne – autentyczne połączenie i możliwość wyrażenia siebie. Prawdopodobnie obie interpretacje są prawdziwe. New wave był momentem, gdy muzyka, moda, sztuka wizualna i technologia zderzyły się, tworząc krótko idealny moment kulturowy – zbyt czysty, by trwać długo, ale na tyle wpływowy, że jego echo słychać do dziś.