BWV 14
Wär Gott nicht mit uns diese Zeit
Gdyby nie stał był przy nas Bóg
BWV 14 – kantata na 4 niedzielę po Objawieniu Pańskim opracowana na sopran, tenor i bas, zespół wokalny, korno, obój I+II, smyczki i basso continuo
Prapremiera: Lipsk, 30 stycznia 1735
W opracowaniach posługuję się materiałami pochodzącymi z serwisu Kantaty Jana Sebastiana Bacha Po Polsku. Zapraszam do kategorii, którą obecnie będę rozwijał do wypełnienia kompletnej listy 200 opracowań Kantat kościelnych Jana Sebastiana Bacha wykorzystując audycje nagrane w II programie Polskiego Radia prof. Mirosława Perza.
Materiały źródłowe użyte w tym opracowaniu pochodzą z Bachipedia.org oraz książki Tłumaczenia Kantat Jana Sebastiana Bacha Armina i Andrzeja Teske.
Kantata BWV 14 WÄR GOTT NICHT MIT UNS DIESE ZEIT „Gdyby nie stał był przy nas Bóg”
Zanurzenie w muzycznym arcydziele
Odkryj, co by było, gdyby...
Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, co by było, gdyby Pan Bóg nie czuwał nad nami? Jak wyglądałby świat bez Jego opieki i wsparcia? To pytanie, pełne głębokiej refleksji i niepokoju, jest centralnym motywem 14. kantaty skomponowanej przez Jana Sebastiana Bacha na ostatnią czwartą niedzielę po Trzech Królach. Bach, geniusz barokowej muzyki, poprzez swoje utwory przenosi nas w niesamowity świat duchowych przemyśleń i emocjonalnych uniesień.
Tekst kantaty, pełen kontrfaktycznych scenariuszy, skłania nas do zadumy i refleksji nad tym, co mogłoby się wydarzyć w obliczu braku boskiej interwencji. To nie tylko muzyka, to również głęboka filozoficzna podróż przez wyobraźnię i wiarę, otwierająca nasze umysły na różne możliwości przyszłości, które możemy kształtować.
Zapraszam Cię do pełnego zanurzenia się w treść tego wyjątkowego opracowania, które nie tylko analizuje przesłanie kantaty, ale również wciąga nas w emocjonalny wir pytań i odpowiedzi, którymi Bóg i ludzkość splatają swoje losy.
Dla pełnego doświadczenia, przygotowaliśmy dla Ciebie dwie wersje nagrań wideo odtwarzających tę niesamowitą kompozycję. Posłuchaj, jak muzyka Bacha ożywa w różnych interpretacjach, każda z nich niosąc ze sobą unikalne odcienie emocji i duchowego uniesienia.
Pozwól się porwać tej dźwiękowej opowieści i odkryj, jak potężne i inspirujące mogą być pytania o nasze miejsce w świecie i rolę boskiej opieki w naszym życiu. To nie tylko muzyka – to podróż przez czas i przestrzeń ludzkiej wyobraźni, która może zmienić Twój sposób postrzegania rzeczywistości.
Poznaj treści dogłębnej analizy kantaty oraz refleksyjnego wykładu zawartego w moim opracowaniu i zanurz się w niezwykłym świecie muzyki Jana Sebastiana Bacha, gdzie każda nuta opowiada historię pełną pasji, wiary i głębokiej refleksji.
BWV 14 - Dogłębna analiza kantaty "Co by było gdyby przy nas nie stał był przy nas Bóg"
Zgodnie z notatką własnoręcznie napisaną przez Bacha na końcu oryginalnej partytury, BWV 14 została skomponowana na prawykonanie 30 stycznia 1735 roku. Utwór ten, dodany następnie do cyklu kantaty chorałowej z lat 1724/25, który pierwotnie nie zawierał kompozycji na czwartą niedzielę po Objawieniu Pańskim, zalicza się do ostatnich kantat sakralnych Bacha.
Zgodnie zarówno ze szczególnie starym chorałem napisanym przez samego Marcina Lutra, jak i ze wzmożonym zainteresowaniem Bacha wczesnym stylem kontrapunktycznym w latach trzydziestych XVIII wieku, chór wprowadzający nie jest skomponowany w stylu orkiestry koncertującej typowym dla większości kantat chorałowych, ale w formie polifonicznego motetu wokalnego.
Rozwój twórczości kompozytorskiej Bacha od lat dwudziestych XVIII wieku jest widoczny także na inne sposoby: partie wokalne są podwajane przez smyczki, a chorał cantus firmus jest przypisany do dwóch obojów i kornetu, aby uzyskać w pełni pięciogłosową oprawę.
Co więcej, użycie efektu chromatycznego, synkop i appoggiatur nadaje tekstowi nutę szarmanckiego afektu, wprowadzając zniewalające napięcie między archaicznym idiomem a głęboko elegijną nowoczesnością.
Kantata BWV 14 – O Arii sopranowej
Następująca po niej aria sopranowa jest natomiast mocno zakotwiczona w brzmieniu i czystej tonalności późnego baroku. Fanfarowa partia waltorni przy akompaniamencie smyczków łączy siły ze zwinnym głosem sopranu, by wydobyć z siebie buntowniczą energię, która stara się przywołać opisaną w tekście "Stärke" (siłę) – by jednak jeszcze dobitniej udowodnić swoją nieadekwatność wobec Boga i wrogów Jego stworzenia.
Fakt, że ta mocna scena przerywana jest momentami introspekcji, szczególnie w środkowej części, jest przykładem żywego portretu afektu w dojrzałych dziełach Bacha.
BWV 14 – Wär Gott nicht mit uns diese Zeit (recytatyw tenorowy)
Recytatyw tenorowy radykalizuje przesłanie arii w bezlitosnym stwierdzeniu: bez Boga, bez czynnej ochrony naszych najpotężniejszych towarzyszy broni, ludzkość byłaby bezradnie wystawiona na tyranię wroga – wyrażoną w dzikim wzlocie i upadku linii continuo i ciemnej tonacji d-moll – i prawdopodobnie "längst nicht mehr am Leben" (długo już z żywymi).
Po tak przerażającej scenie przejście do łagodniejszych tonów byłoby zgodne z typowym kontrastem światła i ciemności większości barokowych kantat i oper. I o ile Bach z pewnością spełnia to zrozumiałe życzenie w następującej po nim arii basowej, o tyle dramatyczna tonacja g-moll i surowy, naśladowczy charakter trzech towarzyszących jej głosów (oboje I/II i continuo) w żaden sposób nie łagodzą poważnego charakteru zagrożenia.
Kantylena wokalna przypomina więc nie tyle radosny refren, ile błaganie, by trzymać się mocno za potrójną linią obrony, której ratująca życie siła ognia może być w każdej chwili potrzebna.
To, że poza nadziejami na lepsze życie w zaświatach, prawdopodobnie nie ma realnych perspektyw na zbawienie, sugerujeją przynajmniej wirujące frazy tej rozpaczliwie odważnej muzyki.
I tak orkiestra akompaniowała żołnierzom chorału zamykającego w górę i w górę po pełnych bólu półtonach. Drastyczne obrazy Marcina Lutra współbrzmią z atmosferą egzystencjalnego sporu, w której zarówno wtedy, jak i teraz, trzeba podjąć decyzję, nie zważając na ryzyko.
Pozbawiona upiększeń, celowa muzyka, przenikająca całą kantatę, nigdy nie wtrąca się radośnie w tę narrację, ale raczej podkreśla wymowę apodyktycznego przesłania "teraz albo nigdy".
Chcesz więcej?
-
1Dodatkowy wykład na temat kantaty
-
2Broszura kantaty z tłumaczeniem
-
3Materiał wideo eXtra
Wybierz plan darmowy lub premium jeśłi uznasz że warto mnie wesprzeć.
Powered By EmbedPress
Eduard Käser
Gdyby nie stał był przy nas Bóg ...
"Gdyby Boga nie było z nami przez cały ten czas" – w tekście kantaty uderzający jest tryb łączący: "byłby", "miałby", "byłby", "stałby". Tryb łączący wyraża pewność, wdzięczność, zachętę, ale także bycie wybranym. Co więcej, można było w niej dostrzec swoisty dowód na istnienie Boga: gdyby Boga nie było, to lud Izraela – jak śpiewa chór – "już by nie żył". Ale teraz oni żyją, więc jest Bóg, obrońca. Istnienie Izraelitów jest "dowodem" Bożego wsparcia.
Brzmi to wiarygodnie, ale logika tego odwrócenia jest krucha – i również skłania się ku dogmatyzmowi. Nie chcę się tutaj w to zagłębiać. Wiara, w końcu, nie jest kwestią "opartą na dowodach".
Tekst spontanicznie przemawia do mnie z innego powodu. Uwielbiam tryb łączący. Formuła "Co jeśli…?" lub "A co, jeśli nie…?" jest częścią mojego zestawu myślowego od czasu, gdy studiowałem fizykę teoretyczną.
Dlatego za najbliższy kwadrans chciałbym przyjrzeć się bliżej temu wspaniałemu instrumentowi trybu łączącego – który na początku może być dla Ciebie nieco nietypowy. I nie będą to rozważania gramatyczne.
***
Najpierw fizyczny. Fizyka teoretyczna zawsze bawi się w swoje modele w grę "co by było, gdyby", żongluje hipotezami. Dziś w kosmicznym formacie. Dlaczego świat jest taki, jaki jest? Fizycy lubią odpowiadać na to pytanie za pomocą trybu łączącego. Jak wiadomo, standardowy model kosmologii zakłada Wielki Wybuch. Nie reprezentuje nic innego jak pierwotne źródło energii. To z tego powstają cząstki elementarne i wszechświat się rozszerza.
I tu fizycy argumentują formalnie dość podobnie jak w tekście kantatowym. Oczywiście nie mówią: "Gdyby Boga nie było z nami…", mówią: "Gdyby nie było bardzo konkretnego związku między gęstością energii a tempem ekspansji na początku wszechświata, nie byłoby galaktyk, gwiazd, planet i fizyków zastanawiających się nad tym związkiem".
W rzeczywistości w historii wszechświata, od Wielkiego Wybuchu do nas, którzy dziś siedzimy na tej sali, miała miejsce ogromna liczba nieprawdopodobnych korekt, tak że prawie nieuchronnie pojawia się pytanie, czy wszystkie te nieprawdopodobieństwa są spowodowane wyłącznie przypadkiem, czy też coś w rodzaju nieodgadnionego kierunku kontrolowało całość. Zapewne nie jest Ci obca debata na temat tzw. Inteligentnego Projektu. Nie jest to już temat dla fizyki, ale przy takich pytaniach o pochodzenie sporo fizyków – czy im się to podoba, czy nie – prześlizguje się z fizyki do metafizyki.
***
Pozostańmy na mniej śliskim gruncie. Na przykład na gruncie historii. Historycy zadają również pytanie "co by było, gdyby". Na przykład Brytyjczyk Niall Ferguson. Wprowadził do dyskusji tak zwaną "historię wirtualną", czyli odgrywanie scenariuszy i sekwencji wydarzeń tak, jak mogły się wydarzyć lub nie. Co by było, gdyby Jezus Chrystus nie został ukrzyżowany? Prawdopodobnie nie byłoby męczenników, krucjat, muzyki kościelnej, Kantaty 14 Bacha, wykładu w Trogen. Wielu historyków kręci nosem.
Mówią, że to śmieszna, czcza fikcja, a poza tym ich zadaniem jest przede wszystkim utrwalanie tego, co było i co się wydarzyło. Ale sprytny Ferguson chciał zakwestionować właśnie ten kanoniczny obraz samego siebie. Fakty historyczne nie są niewzruszone, zawsze są interpretowane, bez względu na to, jak obiektywnie są przedstawiane. Historiografia jest ostatecznie narracją.
Historia wirtualna nie jest zatem skierowana przeciwko obiektywności faktów historycznych, ale przeciwko zbyt sztywnemu, "deterministycznemu" historycznemu spojrzeniu na rzeczy; Wbrew idei, że nie możemy uciec od uwikłania wydarzeń. Sprawy niekoniecznie musiały potoczyć się tak, jak się potoczyły. Historia jest zawsze niezdeterminowana faktograficznie.
O przeszłości wiemy zatrważająco mało. Tę ignorancję rekompensujemy myśleniem "co by było, gdyby". Trzeba się tylko do tego przyznać. To może poluzować blokady, otworzyć horyzonty. To, co można sobie wyobrazić inaczej, można też inaczej ukształtować. Dlatego dobrze, że historiografię doprawia szczyptą soli pobudzającej wyobraźnię.
***
Całe nasze życie składa się z opowieści typu "co by było, gdyby", w żargonie filozofów: z kontrfaktycznych scenariuszy. Zdolność do odróżniania faktów od faktów alternatywnych jest prawdopodobnie unikalną cechą ludzi. Wszystkie inne zwierzęta postrzegają to, co jest, my również postrzegamy to, co mogłoby być. Zawsze żyjemy w wirtualnych światach, nawet przed metaverse Facebooka.
Myślenie "co by było, gdyby" jest korzeniem nauki, technologii, literatury, wszelkiej kreatywności i kultury. Może być oparta na faktach – co często jest koniecznością – ale może też obejść się bez faktów, a nawet być skierowana przeciwko faktom.
Ostatnio nazywamy to alternatywnymi faktami. Słownik neologizmów opisuje alternatywne fakty jako fałszywe informacje, które twierdzą, że przedstawiają inny punkt widzenia. Fakty alternatywne to typowe fakty "dla mnie", takie, które potwierdzają mój pogląd. "Ziemia jest płaska": fałsz. "Dla mnie ziemia jest płaska": alternatywa. Ale bądź ostrożny, to zdanie może przynieść odwrotny skutek. Potem czytamy po prostu: "Jestem płaskogłowy".
Interesujące w tym kontekście jest to, że doświadczamy scenariuszy kontrfaktycznych jako na wpół rzeczywistych. David Hume, jeden z pierwszych krytycznych filozoficznych badaczy ludzkiego umysłu, w swoim "Traktacie o naturze ludzkiej" podaje przykład człowieka w żelaznej klatce bezpiecznie przymocowanej do wieży na dużej wysokości. Pomimo bezpieczeństwa, mężczyzna ten nie mógł powstrzymać drżenia.
Dlaczego nie? Bo może sobie wyobrazić, że upada. Nasza wyobraźnia zawsze przekracza granice realnej sytuacji. I może sprawić, że będziemy drżeć. Emocje nie odróżniają faktów od fałszu. Dlatego wojny dezinformacyjne są przede wszystkim wymierzone w emocje. Jak napisał inny Brytyjczyk, poeta T.S. Eliot: "Ludzkość nie może znieść zbyt wiele rzeczywistości". Nie wiem, ale czyż nie jest to idealna charakterystyka naszej dzisiejszej sytuacji?
***
Przykład Hume’a prowadzi mnie do innego aspektu tego, co by było, gdyby. Tekst kantaty mówi wprost: "My, Izraelici, jesteśmy w tarapatach, a co by było, gdyby Bóg nie stanął przy nas". Tak więc ten sposób myślenia opiera się na realnym zagrożeniu ze strony wrogów: "Ich żądza zemsty rozerwałaby nas na strzępy /
Tak gniewne są ich myśli wobec nas". Teraz mamy do czynienia z odwróceniem, które gra na zagrożeniu imaginicznym: nie jesteśmy obecnie w kłopotliwej sytuacji, ale co by było, gdybyśmy byli nią zagrożeni?
Wydaje mi się, że teraz, gdy środki związane z pandemią zostały zniesione, naprawdę musimy przyzwyczaić się do zadawania tego pytania. Figura myśli jest starożytna. Wywodzi się z greckiej szkoły stoików i nazywana jest antycypacją zła – prae-meditatio malorum. A co, jeśli wydarzy się najgorsza, najgorsza możliwa rzecz? Co się stanie, jeśli pojawią się nowe warianty koronawirusa?
Stoicy nie postrzegali tego jako sianie strachu, ale wręcz przeciwnie: ćwiczenie w łagodzeniu strachu. Wyobrażanie sobie zła oznacza po prostu przejście z perspektywy cierpiącego na perspektywę obserwatora. Podam wam przykład z rzymskiego Seneki. Jednym z jego słynnych dzieł są Listy do Lucyliusza, praktyczne rady dla młodszego rozmówcy. Dwudziesty czwarty list dotyczy sporu prawnego, w którym Lucyliusz obawia się odwetu swojego przeciwnika.
Seneka zaleca zmianę perspektywy: "… Poprowadzę cię inną drogą do spokoju umysłu. Jeśli chcesz pozbyć się wszelkiego niepokoju, wyobraź sobie, że wszystko, czego się boisz, jest naprawdę nieuchronne; Zmierz sobie rozmiar zła, jakiekolwiek by ono nie było, i zważ swój strach: z pewnością przekonasz się, że albo to, czego się boisz, nie jest ważne, albo nie trwa wiecznie.
Innymi słowy, jeśli potrafisz wyobrazić sobie najgorsze, możesz wyobrazić sobie wyjście. Stoik nie chce obarczać się zbędnymi zmartwieniami – wtedy byłby neurotykiem – ale raczej poszerzać rzeczywistość o to, co wyobrażone. To, co wyobrażone, wyostrza oko na rzeczywistość. Ali S. Khan, były dyrektor amerykańskiej Agencji Ochrony Zdrowia Publicznego, został zapytany o katastrofalny rozwój Covid-19 w USA w maju 2020 roku. "Czy był to brak informacji naukowych, czy brak pieniędzy?" – chciał wiedzieć prowadzący wywiad. Odpowiedź Khana: "Brak wyobraźni".
***
Krótko mówiąc, świat nie jest po prostu tym, czym jest. Świat jest wszystkim, co na nas czeka. Innymi słowy, więcej niż się spodziewamy, możemy się spodziewać. "Ten czas…" – czas pandemii – dostatecznie pokazał nam nieprzewidywalną złożoność wydarzeń i ich konsekwencje. Przez długi czas nie było pewne, czy będę w stanie przedstawić swoje odbicie tu, w Trogen.
Teraz już to usłyszałeś. I można by się skłaniać do interpretowania tego wydarzenia w sensie tekstu kantaty, jako «Czyż Boga nie było z nami…». – Mi jednak tej wierności brakuje. Ale słyszę to w muzyce Bacha jako rodzaj pogody ducha, pokory, może nawet świeckiej religijności. Wewnętrzna konsolidacja z trybu łączącego. Myślę, że w przyszłości będzie nam ona bardzo potrzebna.