To zestawienie to absolutna „encyklopedia” gatunku. Mamy tu wszystko: od pionierów elektroniki (Kraftwerk, Gary Numan), przez ikony New Romantic (Duran Duran, Visage), aż po mroczne korzenie post-punka (Joy Division, Bauhaus).
Tag #Newwave to zapis momentu, gdy punkowa energia zderzyła się z krzemowym sercem syntezatora. Ta playlista to podróż przez neonowe lata 80. – dekadę, w której Depeche Mode i Kraftwerk uczyli maszyny czuć, a Duran Duran i Eurythmics zamienili muzykę w wizualny spektakl. To brzmienie „retro-przyszłości”: geometryczne, chłodne, a jednocześnie pulsujące desperackim pragnieniem emocji i tańca. Od mrocznych klubów Manchesteru po listę przebojów MTV – oto definicja stylu, który nigdy nie przemija.
Człowiek, Maszyna i Melancholia Fundamentem tej listy jest paradoks: jak wydobyć ludzkie emocje z zimnej elektroniki? Gary Numan w Cars i Kraftwerk w The Model pokazują świat, w którym technologia staje się nową naturą człowieka. To brzmienie sterylne, ale hipnotyzujące. Z kolei Eurythmics (Sweet Dreams) i Depeche Mode (Just Can’t Get Enough) udowadniają, że syntezatory potrafią być mroczne i euforyczne jednocześnie. To muzyka dla ludzi, którzy – tak jak bohater naszego klipu – szukają „sygnału” w cyfrowym szumie.
Blue Monday: Taniec ze Łzami w Oczach New Wave to mistrzostwo w łączeniu smutnych tekstów z parkietowym rytmem. Hymn New Order – Blue Monday – to kamień milowy, który zdefiniował muzykę klubową. Wtórują mu Bronski Beat ze Smalltown Boy czy Soft Cell z Tainted Love – utwory o alienacji, złamanym sercu i ucieczce, do których mimo wszystko chce się tańczyć do upadłego. To „dyskoteka na krawędzi świata”.
Wizualni Hedoniści (New Romantic) Ta epoka to także triumf stylu. Artyści tacy jak Duran Duran (Hungry Like the Wolf), Visage (Fade to Grey) czy Spandau Ballet zrozumieli, że wizerunek jest częścią przekazu. Tutaj muzyka jest nierozerwalna z obrazem – teledyskami pełnymi egzotyki, makijażu i blichtru. To ucieczka od szarej rzeczywistości w świat luksusu i fantazji.
Cienie Post-Punka Playlista nie zapomina o mroczniejszych korzeniach gatunku. Joy Division (Love Will Tear Us Apart), The Cure (Just Like Heaven) czy Bauhaus (Bela Lugosi’s Dead) wnoszą tu gotycką wrażliwość i gitarowy brud, który idealnie kontrastuje z syntetycznym popem A-ha czy Yazoo. To przypomnienie, że pod neonową powierzchnią zawsze kryje się mrok.
Dlaczego #Newwave? Słuchamy tego tagu, by poczuć „Głód Dźwięku” (Hunger for Sound). To ścieżka dźwiękowa do nocnego życia, szybkich samochodów i futurystycznych marzeń. To dowód na to, że lata 80. to nie tylko nostalgia, ale wciąż żywa, pulsująca tkanka współczesnej muzyki.