Ta lista to absolutna bomba! Mamy tu Beatlemanię, British Invasion, psychodelię i narodziny rocka progresywnego. Od „Hey Jude” Beatlesów przez „Satisfaction” Stonesów aż po „Purple Haze” Hendrixa – to dekada która eksplodowała kolorami, protestami i rewolucją dźwięku. Motown, surf rock, folk protest – wszystko zmieszane w jeden gigantyczny kulturowy koktajl Mołotowa!
Czas rewolucji, buntu i nieskrępowanej wolności. Usłyszysz tu, jak niewinny pop ewoluował w psychodeliczne wizje, a soul stał się hymnem walki o prawa obywatelskie. To podróż od idealnych harmonii The Beach Boys do przesterowanej gitary Jimiego Hendrixa.
Lata 60. to w muzyce czas „Wielkiego Wybuchu”. Nigdy wcześniej (i być może nigdy później) ewolucja brzmienia nie postępowała tak błyskawicznie. Wystarczy spojrzeć na The Beatles – zespół, który otwiera tę playlistę hymnami pokroju Help! czy Yesterday, w ciągu zaledwie kilku lat przeszedł drogę od prostych piosenek o miłości do studyjnych eksperymentów w Let It Be i Hey Jude. Byli architektami nowej rzeczywistości.
Ale ta dekada miała wiele twarzy. Z jednej strony mamy tu „Brytyjską Inwazję” z chuliganami z The Rolling Stones (Paint It Black) i destrukcyjną energią The Who, którzy zdefiniowali bunt młodego pokolenia. Z drugiej – kalifornijskie słońce i studyjną perfekcję The Beach Boys, których Good Vibrations to inżynieryjne arcydzieło.
Sercem tej listy jest jednak różnorodność. To tutaj folkowa poezja Boba Dylana i Simon & Garfunkel zderza się z psychodelicznym transem The Doors i Jefferson Airplane. To tutaj gitara Jimiego Hendrixa w Purple Haze redefiniuje to, co fizycznie możliwe na instrumencie. A w tle, pulsując niezmiennym rytmem, króluje soul i R&B wytwórni Motown – od potężnego głosu Arethy Franklin, po emocjonalną głębię Marvina Gaye’a.
Ta selekcja to soniczny dokument epoki, w której muzyka przestała być tylko rozrywką, a stała się stylem życia, politycznym manifestem i duchowym przeżyciem.