Ta lista to absolutny killer lat dyskotekowych, areny rockowych i narodzin punku! Mamy tu „Stairway to Heaven” Led Zeppelin, „Bohemian Rhapsody” Queen, funkowy „Superstition” Steviego Wondera i dyskotekowe „Stayin’ Alive” Bee Gees. Od glam rocka Bowiego przez reggae Marleya aż po early punk Sex Pistols – to dekada która miała WSZYSTKO. Platforma, flary i największe gitarowe riffy w historii!
Witaj w dekadzie, która nie znała słowa „umiar”. To tutaj rock stał się religią graną na stadionach, funk zyskał duszę, a punk próbował to wszystko podpalić. Od epickich suit Pink Floyd po błyszczący parkiet Bee Gees – to muzyka, która zdefiniowała brzmienie analogowego luksusu.
Lata 70. to w historii muzyki moment, w którym artyści przestali być tylko muzykami, a stali się ikonami popkultury o niemal boskim statusie. Jeśli lata 60. były czasem niewinnego eksperymentu, to 70. były czasem pełnej, artystycznej i technicznej dominacji.
Sercem tej playlisty jest „Gigantomania”. To dekada, w której Led Zeppelin i Queen udowodnili, że piosenka nie musi trwać trzech minut, by stać się przebojem. Bohemian Rhapsody czy Stairway to Heaven to nie tylko utwory – to wieloczęściowe opery, konstrukcje architektoniczne zbudowane z dźwięku. Widać to też w sekcji Rocka Progresywnego (Pink Floyd, Genesis), gdzie muzyka stała się intelektualną podróżą w głąb świadomości.
Ale lata 70. to także biegun taneczny. Bee Gees, Donna Summer i Chic stworzyli Puls, który do dziś jest fundamentem każdej udanej imprezy. Disco nie było tylko muzyką – było ucieczką od szarej rzeczywistości w świat blichtru, neonów i nieskrępowanej wolności ciała. W parze z nimi szedł Funk i Soul – Stevie Wonder i Marvin Gaye wnieśli do muzyki rozrywkowej niespotykaną wcześniej złożoność harmoniczną i zaangażowanie społeczne.
Na marginesie tego przepychu rodził się bunt. David Bowie jako Ziggy Stardust zacierał granice płci i tożsamości, a Sex Pistols i The Ramones przypomnieli światu, że do zrobienia rewolucji wystarczą trzy akordy i wściekłość.
Ta selekcja to dźwiękowy zapis dekady kontrastów: od aksamitnego głosu Eltona Johna, przez polityczne manifesty Boba Marleya, aż po surowy, południowy rock Lynyrd Skynyrd. Zapnij pasy – wchodzimy w erę analogowego mistrzostwa.