Witaj w muzyce, w której „więcej” zawsze znaczy „lepiej”. Tu nie ma miejsca na minimalizm – jest za to 50 warstw wokalnych, 200 syntezatorów, autotune na maksa, wall of sound 2.0 i produkcja, która wypełnia całe spektrum częstotliwości.
To nie jest playlista nastawiona na subtelny przekaz. To hymn studyjnego nadmiaru: od Maxa Martina i Britney „Toxic”, przez emo-popowe bomby MCR i Panic!, po hyperpop 100 gecs i K-Pop BTS.
#Overproduced to produkcja, która nie pyta „czy da się” – tylko robi to na full.
To produkcja, w której każdy detal jest dopieszczony do granic możliwości. Wielowarstwowe chórki, masywne dropy, perfekcyjny tuning, szerokie stereofoniczne pejzaże i ten charakterystyczny, „przeładowany” blask. Czasem krytykowana jako „za dużo”, ale właśnie w tym nadmiarze tkwi jej siła – to muzyka, która chce wypełnić całą przestrzeń i nie przeprasza za to.
#Overproduced to nie wada – to deklaracja.
Muzyka, która nie boi się być za głośna, za błyszcząca i za bardzo „za dużo”.