We Shall Dance?
00:00
Przykro mi, brak wyników
Spróbuj użyć innej frazy
- Otwarcie albumu — tango nuevo w estetyce Astora Piazzolli. Dwanaście taktów bandoneonu solo wprowadza w ciemny pokój, w którym dwoje ludzi nie mówi nic, bo wszystko zostało już powiedziane. Hiszpański rioplatense niesie tu pożądanie w geście i oddechu, nie w słowie — tytułowe no me digas nada jest prośbą, nie odmową. Cykl otwiera się od[...]
- Pierwszy z dwóch instrumentalnych oddechów płyty. Krótki, nierozwijający się utwór — tango miłości bez słów, dokładnie takie, jak mówi tytuł. Skład kameralny, wiodąca linia smyczka nad pulsem habanery. Jego zadaniem jest wyprowadzić słuchacza z pierwszego pokoju i postawić go przed drzwiami do Paryża.
- Paryż lat międzywojennych. Adaptacja wiersza Juliana Tuwima Colloquium niedzielne na ulicy (tom Sokrates tańczący, 1920), w którym mężczyzna zaczepia kobietę na ulicy i mówi jej o ustach, o fiołkach i o tym, że zna ją z wyjścia z kina. Tuwim zmarł w 1953 roku, a jego twórczość weszła do domeny publicznej 1 stycznia 2024 —[...]
- Berlin, lata trzydzieste, jeszcze przed tym, co nadejdzie. Tango kabaretowe, duet — on nie wie, ona wie. Szampan przy Kurfürstendamm, gazeta pisze „das geht vorbei", w radiu krzyczy obcy człowiek. W trzeciej zwrotce dzwonek do drzwi słyszy tylko ona. Najlżejsze ogniwo płyty, i to celowo: kabaret, w którym nikt się jeszcze nie boi, i dlatego[...]
- Mostek argentyński, środek płyty — jedyny moment, w którym historia się cofa i wygrywa. Opowieść o mężczyźnie z Buenos Aires, do którego po latach wróciła żona; tango nie umiera, tango się powtarza. Tekst w lunfardo rioplatense: se rajó, bulín, fueye, mufado, otarios. Róża w zębach wraca raz jeszcze, na pozycji 06, już w ruinach —[...]
- Warszawa, 1942. Piwnica, jedna pani przy fortepianie, godzina policyjna. Utwór wraca do tych samych trzech taktów co tango argentyńskie, ale za oknem słychać już łapankę. „Nie ma już Ziemiańskiej, nie ma już Krakowskiego" — a oni tańczą cicho, bo kto wie, kto słucha za ścianą. Szczyt ciężaru albumu i odpowiedź na pozycję 05: ta sama[...]
- Drugi instrumentalny oddech, umieszczony świadomie dopiero tutaj — po Warszawie, przed finałem. Najkrótszy utwór płyty: gorące, żywe tango bez ani jednego słowa, jedyna chwila na albumie, w której nikt nie musi nic mówić, bo właśnie wszystko zostało powiedziane. Żałoba instrumentalna, ale ciepła.
- Finał albumu i najdłuższy utwór na płycie. Polski turysta w Rzymie, lipcowy upał, marmurowa statua, która nagle oddycha — i jedna noc u Nerona, w której taniec jest ostatnią rzeczą, której nikt nie może zabrać. Włochy, ten sam obraz róży co w pozycjach 05 i 06, użyty po raz ostatni i najbardziej dosłownie. Utwór zamyka[...]
Available now on: