To najbardziej wpływowa siła muzyczna ostatnich 150 lat.
Jej potęga nie wynika z wyższości kulturowej, lecz ze specyficznego „tygla kulturowego”, w którym brutalność historii (niewolnictwo) zderzyła się z innowacyjnością (kapitalizm, technologia) i różnorodnością imigracji.
Muzyka USA jest zbudowana na afroamerykańskiej kreatywności, przy jednoczesnym historycznym wyzysku czarnych artystów. System często nagradzał białych naśladowców (Elvis, Pat Boone, Eminem) kosztem innowatorów (Chuck Berry, Little Richard, pionierzy hip-hopu). To historia ciągłego przywłaszczania i walki o uznanie.
Choć dominacja USA słabnie na rzecz globalnych graczy (K-pop, Afrobeats), amerykańska „soft power” wciąż eksportuje wartości indywidualizmu i buntu.
Muzyka ta pozostaje wiecznie skomplikowana i niezbędna – jest lustrem samej Ameryki: pełnym sprzeczności, innowacji, piękna i brutalności.